W wywiadzie przeprowadzonym podczas targów NAMM Geezer Butler, basista Black Sabbath, udzielił kilku ciekawych odpowiedzi dotyczących zbliżającego się nowego albumu (premiera w czerwcu) oraz najbliższej przyszłości zespołu. Wideo poniżej, a tłumaczenie wewnątrz newsa.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=_YJujLAhPv8
O stanie zdrowia Toniego Iommiego:
– Tony bardzo dobrze reaguje na leczenie. Trwa ono już 14 miesięcy i naprawdę dobrze na nie odpowiada. Tak więc będzie miał się dobrze. Nie da się powstrzymać Toniego.
O tytule nowego albumu, „13”:
– Cóż, to była taka tymczasowa nazwa, której używaliśmy odnosząc się do albumu i jakoś tak zostało. Ale nie wiem, czy będzie to finalny tytuł, czy nie. Częściowo nazwaliśmy go tak, bo wychodzi w 2013r. i pierwotnie miało być na nim 13 utworów. Ostatecznie mamy 16 kawałków i nie jestem pewien, co będzie na albumie, a co nie.
O procesie nagrywania:
– To pierwszy raz, gdy zrobiliśmy razem album na trzeźwo; nikt z nas nie pił, ani nie brał żadnych prochów, czy coś, więc jest bardziej profesjonalnie pod tym względem. I codziennie trzymamy się harmonogramu. Wchodzimy o pierwszej i kończymy o szóstej, żeby wszystko pozostało świeże. Pięć godzin dziennie i koniec.
O inspiracjach dla nowej płyty:
– Ma niejako klimat pierwszych trzech albumów – powrót do podstawowej surowości. A teksty są bardzo… Są po prostu o życiu.. Życiu i śmierci i zagładzie i wszystkim innym. Do każdego albumu dołączany będzie Prozac.
O planach koncertowych:
– Zaczynamy w Nowej Zelandii i Australii w kwietniu, a potem zaliczamy Japonię. Następnie promujemy album w czerwcu, a dalej USA w lipcu i sierpniu. Potem Ameryka Południowa, a po niej Europa… Wyprawa po USA to będzie stricte trasa Black Sabbath, a nie Ozzfest.
O perkusiście R.A.T.M, Bradzie Wilku,. w roli studyjnego pałkera:
– To był pomysł Ricka Rubina, bo chciał mieć… Nie chciał typowego heavy-metalowego perkusisty na albumie, bo to nie jest tak naprawdę album heavy-metalowy; to bardziej rock… ciężki rock. I Rick Rubin zasugerował, żeby wziąć Brada, bo gra bardziej w stylu Billa Warda. Więc pojammowaliśmy z nim i brzmiał świetnie z tym materiałem, więc na tym stanęło … Wróciliśmy jakby do tego, czym byliśmy w latach ’70; taki jest jego feeling – trochę jazzowy, bluesowy i tak wygląda też nasza muzyka. Świetnie się z nim pracowało.
O tym, kto będzie perkusistą na trasie:
– Jeszcze nie zdecydowaliśmy.