W zw. z niespodziewaną śmiercią Jeffa Hannemana Gary Holt, który zastępował go na trasie przez ostatnie 2 lata, tak wypowiedział się w zw. z tą tragedią:
„Brak mi słów. Wieść o wczorajszym odejściu Jeffa spadła na mnie jak tona cegieł. Kompletnie druzgocący smutek to wszsytko, co teraz mam. „W szoku” to najlepsze słowa, jakie przychodzą mi na myśl, by opisać, co czuję.
Jeff, bracie, to był zaszczyt STARAĆ SIĘ jak tylko mogłem, by oddać hołd twoim utworom.
Jest tylko jeden Jeff Hanneman. Mogłem zawsze jedynie tylko MIEĆ NADZIEJĘ, aby grać te kawałki, które napisałeś, z takim przekonaniem, z jakim napisałeś i grałeś je ty, bo jest tylko jeden taki jak ty; ten impas dawno został przełamany.
Stary przyjacielu, spędziliśmy wiele niesamowitych chwil na najlepszych koncertach i trasach, jakie graliśmy (pamięta ktoś Venom / Slayer / Exodus?), młodzi i głodni thrashowcy chcący zniszczyć wszystko, przy okazji bawiący się najlepiej w życiu czyniąc to. Dokładnie dlatego wszyscy zaczęliśmy grać w pierwszej kolejności.
Wiele miłości i uznania, oraz najgłębsze kondolencje dla rodziny Hannemanów i całej rodziny Slayera. Odszedł, ale NIGDY nie będzie zapomniany i zawsze będzie go brakowało. Spoczywaj w pokoju.”
Istnieje szansa, że Gary już na stałe pozostanie w Slayerze. Pytany o to ostatnio powiedział, że nie odmówiłby, gdyby Jeff nie mógł wrocić, o ile nie przeszkadzałoby mu to w dalszej pracy w ramach Exodusu. Kerry King pierwszy zasugerował, że jeśli Jeff nie zdoła wrócić do gry, Gary mógłby go zastąpić.
