Gary Holt pojawił się w niedawnym odcinku „That Metal Show”, programie emitowanym na VH1 Classic. Gitarzysta Exodusa, a obecnie również Slayera, mówił o swojej macierzystej kapeli, jej debiutanckim albumie oraz kierunku, który obrał zespół po odejściu Kirka Hammetta do Metalliki. Najciekawsze wypowiedzi muzyka tłumaczymy poniżej:
O debiutanckim krążku Exodusa, wydanym w 1985 roku ,,Bonded By Blood”:
Ten album nagrywany był w oparach alkoholu i pośród walk na pięści z naszymi kolegami, którzy pojawiali się w studiu i wdawali w pijackie awantury. To był dokładnie taki sposób, w jaki to powinno być nagrane.
Byliśmy jedynie dzieciakami, tworzącymi rodzaj muzyki, który sami chcieliśmy słuchać i którego nikt inny nie tworzył. 30 lat później ta płyta została ogłoszona kamieniem milowym dla thrash metalu. Nigdy nie spodziewałem się, że do tego dojdzie. Po prostu bawiliśmy się dobrze, robiąc to, co sami chcieliśmy. W tym czasie to było naszym największym hobby.
O tym, jaki wpływ na niego miało odejście z Exodusa Kirka Hammetta:
Gdy Kirk odszedł, to było tak, jakby przekazał mi kluczyki do samochodu. Od tego momentu zacząłem pisać o wiele więcej materiału. Jednak gdy dopiero dołączyłem do kapeli, Kirk nauczył mnie, jak grać na gitarze. Byłem technicznym. Nie mogę tego nazwać „gitarowym technicznym”, bo zajmowałem się jedynie noszeniem wzmacniaczy i piciem. Tak więc uczyniłem z gitary moje dziecko. Byłem w stanie pociągnąć zespół w bardziej brutalnym kierunku.
Byliśmy jednak szczęśliwi, że Kirk dołączył do Metalliki. W międzyczasie ja również byłem zadowolony, bo siedziałem za kółkiem w stu procentach, przez cały czas.
O różnych etapach w karierze Exodusa:
Gdy patrzę wstecz na różne etapy Exodusa, to oczywiście era Paula Baloffa była czasem, który jest najbliższy mojemu sercu. On był moim bratem. Stworzyliśmy tę rzecz – thrash metal – wspólnie z innymi kapelami… razem. Brakuje mi go każdego dnia. Potem nadeszły dla nas dobre czasy z Zetro – szło nam całkiem nieźle – po czym nastąpił rozpad kapeli.
Jedną z rzeczy, z których jestem najbardziej szczęśliwy, jest ponowne połączenie sił z Baloffem w 97 roku, bo to dało mi szansę powrotu razem z nim. Z kolei era Roba Dukesa była swego rodzaju najbardziej brutalną, skrajną rzeczą, którą kiedykolwiek zrobiliśmy. Jestem z niej bardzo dumny, bo wydaje mi się, że uzyskaliśmy wtedy status najcięższej kapeli na świecie, co odzwierciedlają koncerty z tamtego czasu.
Teraz powrócił Steve i myślę, że mamy mieszankę wszystkiego – starego, nowego, starego-nowego, jakkolwiek byś to chciał nazwać, z czego jestem strasznie zadowolony. To cały Exodus, od początku do końca.
Ostatni krążek Exodusa, ,,Blood In Blood Out”, ukazał się w październiku zeszłego roku i był 1. od 2004 roku albumem wydanym z wokalistą Stevem „Zetro” Souzą. Cały materiał wideo możecie obejrzeć poniżej:
