W rozmowie z FMJ gitarzysta podzielił się swoją opinią na temat różnic w pisaniu utworów dla obu amerykańskich gigantów thrash metalu.
Dla Slayera nie piszę 10-minutowych kawałków. (Śmiech) To po pierwsze. W Exodusie zapędzam się czasami w bardziej progresywne rejony. To bardzo przyjemne – dla mnie to wciąż thrash metal.
Myślę, że największą różnicą pomiędzy poszczególnymi zespołami jest po prostu wybór stylu. Riffy w Slayerze są bardziej chromatyczne i proste w nauce. Po ponad 6 latach w zespole mogę zagrać niemal wszystkie ich utwory.
Więc jeśli Kerry będzie chciał, abym wziął udział w tworzeniu nowego albumu Slayera, to jestem gotowy. Mam wiele riffów, których nie używam w Exodusie, bo brzmią zbyt „slayerowo”. Spędzam mnóstwo czasu na graniu w zespole Kinga, więc muszę bardzo uważać, aby nie przekroczyć granicy i traktować oba zespoły oddzielnie.
