Na początku grudnia Gary Holt opuścił europejską trasę Slayera, żeby być u boku swojego umierającego ojca. Billie Charles Holt zmarł 17 grudnia w wieku 85 lat. Muzyk w ten sam dzień opublikował na Instagramie zdjęcie swojego ojca wraz z wiadomością.
Gary Holt:
Dzisiaj straciłem mojego bohatera, najwspanialszego człowieka, jakiego kiedykolwiek znałem lub poznam. Billie Charles Holt zmarł dziś wieczorem w obecności mojej matki i wszystkich jego dzieci, wiedząc, że był kochany i szanowany jak nikt inny.
Ten człowiek był bogiem wśród ludzi. Nauczył mnie wszystkiego, co powinienem wiedzieć o byciu mężczyzną. Przyswojenie tych lekcji zajęło mi dużo czasu, aby uświadomić sobie prawdę stojącą za nimi wszystkimi. Własnymi rękami zbudował nasz dom rodzinny i położył chodnik przy naszej ulicy, kiedy wcześniej było tam tylko błoto. To prawdziwa wielkość. Podałem mu ostatni posiłek. Chciał odpocząć i odszedł później we śnie.
Kocham cię, tato. Jestem załamany. To strata, której nie da się powetować. Ale przynajmniej już nie cierpi.
Dziękuję wszystkim, którzy wysłali mi pozytywne wibracje i każdemu, kto życzył mi dobrze w tym trudnym okresie. Dziękuję Philowi Demmelowi za to, że pomógł mi wrócić do domu i cieszyć się tym, czym były jego ostatnie „dobre” dni, jakie miał i które spędził z moimi córkami. Dziękuję moim kolegom z obu zespołów za to, że mnie wspierali pod każdym względem. Dziękuję moim braciom, siostrze i całej rodzinie za wniesienie siły.
To jest przygniatające, czuję się pusty i zagubiony. Liso – Gary odnosi się do swojej żony – dziękuję za powstrzymanie mnie od implozji … Wielkie podziękowania dla mojej siostrzenicy Ashley. Byłaś największym darem dla twojego dziadka, jeśli chodzi o troskę i pocieszenie.
Tato, postaram się sprostać twoim wymaganiom pod każdym względem. 6 lipca 1931 r. – 17 grudnia 2018 r. Kocham cię na zawsze. To bardzo boli.
