Kiedy Per „Dead” Ohlin członek Mayhem, jednej z najbardziej rozpoznawalnych grup black metalowych, popełnił samobójstwo w kwietniu 1991 roku, na piersiach kolegów z zespołu zawisły fragmenty jego czaszki. Dziś okazuje się, że jej pozostałe części również nie poszły na marne… Morgan Steinmeyer Håkansson, gitarzysta Marduk, w ostatnim wywiadzie pochwalił się, że posiada nie tylko kawałek martwego ciała Pera (czaszka + fragment mózgu, takie tam…), ale także odłamki kuli, która przeszyła jego głowę:
Tak, jasne [mam]. Otrzymałem to zaraz po jego śmierci. W tamtych czasach oni [Mayhem] mieszkali w jednym domu i finansowo nie stali za dobrze, także nie mieli nawet telefonu. Pamiętam jak spędzałem z Deadem Nowy Rok w 1991 roku w Szwecji. Potem wrócił do domu i napisał do mnie list. Później ktoś powiedział mi, że się zabił. […] Napisałem do nich [Mayhem] list i dostałem odpowiedź od ich gitarzysty [Euronymousa] – 'Cóż, zastrzelił się, oto fragment jego czaszki.’ Zrobił to shotgunem, wiesz? Później wysłał mi jeszcze dwa odłamki i fragment jego mózgu. Ciągle je mam. Są bezpiecznie strzeżone… Wysyłał szczątki wszystkim kumplom Deada. Kilku. To nie było dużo osób… może z pięć.
