Dokładnie 20 lat temu studio Capitol Records wydało debiutancką płytę Foo Fighters o tym samym tytule.
Ogromny wpływ na nagranie albumu miał rozpad Nirvany w 1994 po śmierci Kurta Cobaina, jednego z najbliższych przyjaciół Dave’a Grohla. To traumatyczne przeżycie sprawiło, że dzisiejszy wokalista Foo Fighters na pewien czas wycofał się z przemysłu muzycznego; jednak to właśnie muzyka była czynnikiem, który wyprowadził go z depresji. Co ciekawe, poza gitarową wstawką w 'X-Static’ nagraną przez Grega Dulliego z Afghan Whigs, Grohl samodzielnie grał na każdym instrumencie i wykonał każdą partię wokalną. Aby zachować anonimowość, album wydano pod tytułem „Foo Fighters”. Frazę tę zapożyczono z terminu pochodzącego z okresu II wojny światowej, oznaczającego niezidentyfikowane obiekty latające.
Album został odebrany przez krytyków pozytywnie; wielu recenzentów porównało go do twórczości Nirvany. Co Wy o nim sądzicie?
Mnóstwo tych utworów napisałem tuż przed moim dołączeniem do Nirvany albo w okresie naszej wspólnej twórczości z Kurtem. Nie chciałem formować nowego zespołu i zaczynać od nowa. Wolałem w pewnym momencie mojej ścieżki po prostu wejść do studia, zaklepać sześć dni, w trakcie których spędziłem więcej niż kiedykolwiek czasu na samodzielnym nagrywaniu muzyki. Wydawało mi się to tak profesjonalne, chciałem wyrobić własną markę, wydać album bez nazwisk, bez zdjęć, nazwać go Foo Fighters, aby ludzie myśleli, że to jest zespół.
Przypominamy, że Foo Fighters wystąpią w listopadzie w Krakowie. Szczegóły koncertu znajdziecie w naszym kalendarzu rockowych i metalowych imprez!
