Mike Meyer z Phoenix New Times przeprowadził wywiad z byłym producentem Metalliki, spod ręki (i ucha) którego wyszedł m.in. – obchodzący wczoraj swe 25. lecie – „Master of Puppets”. Pytania dotyczyły oczywiście samego albumu, procesu jego produkcji, Cliffa i in. rzeczy z tamtego okresu, o których Flemming ma pojęcie. Tłumaczenie w środku.

Master of Puppets jest powszechnie uważany za jeden z najlepszych albumów heavy metalowych wszechczasów. Czy zdawałeś sobie sprawę, że miałeś do czynienia z czymś wyjątkowym, gdy pracowałeś nad tym 25 lat temu?
O tak. Zaraz po demach w sumie wiedzieliśmy, że to będzie zabójczy album. Myślę, że wszyscy czuliśmy, że będzie to ówcześnie najlepszy album Metalliki, jako że mieliśmy garść naprawdę mocnych utworów. Nawet wersje instrumentalne były świetne.
Jakie są twoje wspomnienia z pracy nad albumem? Czy wszystko przebiegało gładko, a może były jakieś trudności? Jakieś zabawne historie lub anegdoty, którymi chciałbyś się podzielić?
W studio panowała bardzo, bardzo, bardzo nakręcona atmosfera i każdy myślał w podobny sposób. A ponieważ zaczynaliśmy wszystkie sesje (od 19:00 i później) kolacją w moim domu, stanowiliśmy dość zwartą jednostkę, gdy już uderzyliśmy do studia i po prostu z miejsca zaczynaliśmy działać. Co do zabawnych opowiastek, zatrzymam je dla siebie aż przyjdzie czas odejść z branży muzycznej na emeryturę.
Puppets był ostatnim albumem z udziałem ś.p. Cliffa Burtona na basie. Byłeś z nim bardzo blisko? Jak jego śmierć wpłynęła na ciebie? Czy nad …And Justice For All pracowało się jakoś inaczej po tym, jak Jason Newsted dołączył do grupy?
Nie, nie powiedziałbym, że byłem blisko z Cliffem, jako że spędzał najmniej czasu w studio, ale wpłynęło to na mnie ogromnie, gdy zginął. Z pewnością był jedyny w swoim rodzaju i choć pomimo, że Jason jest świetnym basistą, niemożliwym było wypełnić miejsce po Cliffie. Jason jest basistą na swój wyjątkowy sposób i nigdy nie uzyskał uznania, na jakie zasłużył.
Jak wyglądały początki twojej relacji z Metalliką? Jak ich poznałeś? Czy znałeś Larsa Ulricha, gdy jeszcze mieszkał w Danii?
Nie. Nie znałem Larsa nim rozpoczęliśmy Ride The Lightning. Skontaktowali się ze mną, ponieważ podobała się im praca, jaką wykonałem z Rainbow Richiego Blackmore’a.
Wyprodukowałeś trzy kolejne albumy Metalliki – Ride the Lightning, Puppets i Justice – lecz mają one trzy wyraźnie różne brzmienia. Czy była to świadoma decyzja z twojej strony, czy zespołu?
Tak. Różnica pomiędzy Ride a Masterem to ewolucja, jako że brzmienie na Masterze to perfekcja brzmienia, które zaczęliśmy rozwijać na Ride. I w mojej opinii naprawdę doprowadziliśmy to do mistrzostwa na Mistrzu. Ten album brzmi aż tak dobrze. Gdy zabrałem się za Justice, mieli już za sobą miesiąc sesji i było to nowe studio, etc., więc zdecydowaliśmy o bardziej bezpośrednim i suchym brzmieniu. Co do miksu, to już zatrudnili kogoś innego, by się nim zajął, więc nie miałem tu nic do powiedzenia. Ale to nadal klasyczny album metalowy, a jego brzmienie zainspirowało zupełnie nowe pokolenie zespołów metalowych.
Czy chciałbyś jeszcze coś dodać?
Nie, niezupełnie, poza tym, że nadal robię dużo z metalowymi kapelami (aktualnie z Saturnus) i jeżeli ludzie chcą korzystać z moich usług, nie trzeba do mnie więcej jak e-mail, czy telefon.
Dzięki za skontaktowanie się ze mną i oby tak dalej.