Basel Anabtawi, młody obywatel Zjednoczonych Emiratów Arabskich, sam siebie ogłosił fanem nr 1 Metalliki. Gdy w 2011 r. jego ulubiony zespół odwiedził jego ojczyznę, Basel rozpoczął kampanię w mediach społecznościowych, która miała umożliwić mu spotkanie z idolami. Wtedy skończyło się nie tylko wycieczką na koncert, ale też spotkaniem na Meet & Greet, natomiast w tym roku, podczas kolejnej wizyty Metalliki w Abu Dhabi, lokalna telewizja zorganizowała Baselowi kolejną, bardziej oficjalną szansę do porozmawiania z samym Jamesem Hetfieldem. Chłopak dostał 10 minut na rozmowę, której tłumaczenie znajdziecie poniżej – czeka też na Was wideo z polskimi napisami!
httpvh://youtu.be/7kE9s_LJBGg
B: Jestem Basel
J: Kto to Basel?
To ja!
Cześć, jak się masz?
Wow, pan James Hetfield… wielki Papa Het.
Taaa!
To niesamowite z ich strony. Trochę tu mało miejsca na dole. Usiądziemy i porozmawiam z tobą dziesięć minut.
K1: Macie dziesięć minut.
Dziesięć minut. Powiedzcie mi tylko, jak minie dziesięć minut i…
K2: Ja dam ci sygnał.
OK, daj mi sygnał.
Słuchajcie, jesteśmy tutaj z mężczyzną, mitem, legendą, ikoną, jakkolwiek go nazwiecie: PAPA HET. Jest właśnie tutaj, tuż obok mnie.
Nazywam się Basel Anabtawi i jestem twoim wielkim fanem.
W zeszłym roku, kiedy przyjechaliście tutaj, była prowadzona ogromna kampania „Basel powinien spotkać się z Metalliką”. I cały Twitter, Instagram, i tak dalej wspierały mnie, aż w końcu kolesie z „Du” dali mi w zeszłym roku przepustkę, by spotkać się z tobą. A więc jestem tutaj w tym roku i robię to dla fanów, dla każdego.
Zajebiście. Znam twoją historię.
Świetnie. On mnie zna. To szaleństwo.
Cóż, mamy dziesięć minut, więc postaram się być szybki.
Chłopaki, w 2008 roku wypuściliście „Death Magnetic”. Minęło już pięć lat, byliście w trasie, robiliście dużo rzeczy od tamtej pory, ale fani chcą wiedzieć – co z albumem, kiedy wychodzi?
Wyjdzie, jak będzie zrobiony. Kiedy będzie dobry. Nie kiedy będzie dobry, kiedy będzie świetny. Myślę – mam nadzieję – że fani Metalliki wiedzą, że nie robimy albumów w pośpiechu. Nie spieszymy się i je dobrze dopracowujemy i chcemy, by było to tak wielkie, jak to tylko możliwe. A więc tak to zazwyczaj wygląda. Nie robisz albumu co… wiesz, może co pięć lat robisz jeden album, więc…
Jednak to już szósty rok.
J: Cóż, tak. Fani Metalliki są cierpliwi i doceniamy to.
Zaczęliście już coś pisać, czy…?
Tak, zaczęliśmy. Wracaliśmy do domu między koncertami, zrobiliśmy trochę różnych rzeczy w Australii, i oczywiście tutaj – w Abu Dhabi, w Południowej Afryce, w tym roku robimy trochę na całym świecie. Orion Festival. Więc w międzyczasie piszemy album. Powoli się układa, mamy dużo materiału. A więc jest to prawdopodobnie jeden z problemów i błogosławieństw. Wiesz, to przekleństwo i błogosławieństwo mieć tyle materiału do przerobienia. A więc tym się zajmujemy.
Nie możemy się doczekać, to znaczy, na pewno wszyscy nie mogą się doczekać premiery tego albumu. Jakiś tytuł może?
Nie, zatytułuje się sam na koniec. Pytaj, o co chcesz, powiem ci: NIE!
Skoro już jesteśmy przy pisaniu – który z utworów Metalliki ci się świetnie pisało? Kiedy pomyślałeś sobie – to jest właśnie perełka? Musi być taka jedna, jedyna. Może „Bleeding me”, czy…?
Tak, „Bleeding me” na pewno, „Nothing Else Matters”, powiedziałbym, że dla mnie wszystkie części “Unforgiven”, „Fixxxer”, było wiele… „Fade to Black” był taki… Kiedy to napisaliśmy, pomyślałem sobie, że to jest właśnie ostateczność. Mamy całkiem sporo takich utworów, które uważamy za najlepsze, jakie kiedykolwiek napisaliśmy. Co jest wspaniałe. Ale koniec końców, granie utworu na żywo, słuchanie go w swoim pokoju przez słuchawki. To, jak sprawia, że się czujesz, jak trafia do ciebie… Wiele z nich wiąże się z różnymi nastrojami, różnymi momentami w twoim życiu. Niektóre wydają nam się, że będą niesamowite, a są takie sobie. A z kolei te, o których zbyt dużo nie myślisz, trafiają do ludzi. A więc to też jest piękne. Nie masz pojęcia.
Świetnie. W temacie komponowania – Cliff Burton, świętej pamięci, miał duży wpływ na pierwsze trzy albumy. Da się słyszeć jego grę, jego wpływ. Jak on wpłynął na twoją grę, w sensie – czy wypływało to u ciebie w kompozycjach? W jakim kierunku się od tamtej pory rozwijałeś?
Cóż, on wniósł złożoność i kolejną, głębszą warstwę tego. My po prostu graliśmy szybko i w pewnym sensie punkowo. O wiele więcej melodii, właściwie to wniósł dużo melodii, która była we mnie, a którą jakby obawiałem się „uwolnić”, wiesz, będąc w metalowym świecie.
Ta melodia stworzyła metal.
To prawda, to prawda. I jestem za to bardzo wdzięczny. To nam całkiem dobrze służyło. A więc powiedziałbym, że melodia. Wiesz, i wniósł tyle różnych stylów. Uwielbiał zespoły takie, jak The Misfits, ujak REM, uZZ Top, Blue Öyster Cult, Thin Lizzy i Lynyrd Skynyrd. A więc dużo różnych rzeczy. I nie bał się tego pokazywać.
Świetnie. I nadal robicie taką muzykę, nawet po jego śmierci, wciąż da się słyszeć dużo melodii, a więc to naprawdę genialne.
Czy kiedykolwiek patrzyłeś wstecz na lata 80, oglądałeś DVD, takie jak „Live Shit” i inne, patrzyłeś na nie i mówiłeś sobie „patrzcie na tego kolesia”? Co myślisz sobie, kiedy patrzysz na lata 80. i jaki byłeś wtedy, jak się wyciszyłeś przez te wszystkie lata? Jaki proces myślowy stoi za tym?
Przede wszystkim to tęsknię za tym. I chciałbym to pamiętać. Pamiętam ryk, dlaczego tak szybko zniknął? Wiesz, wtedy, tak jak teraz, po prostu żyliśmy i szliśmy dalej, ciągle posuwaliśmy się do przodu. I nie jest tak, że siadasz i zastanawiasz się nad tym, jak to było. Ale obecnie, wiesz, dzięki technologii, wielu ludzi ma sporo starych fotografii, które im o nich przypominają i mówią wtedy „Wow, pamiętam to”. Albo nawet zestawiają twoje zdjęcia z przeszłości z twoimi aktualnymi zdjęciami.

I wybierasz te aktualne?
Cholera, jasne. Czy to ten sam koleś, te same oczy, ten sam wrzask? Trochę więcej zmarszczek, trochę więcej siwych włosów, ale to ten sam koleś, który kocha muzykę i swoją pasję na scenie. Więc to sprawia, że czuję się całkiem nieźle.
Tak, każdy to widzi w twoich oczach, że to ten sam koleś. Kiedy spotkałem cię osobiście, to widzę więcej ciebie. To jest James Hetfield. To szaleństwo.
Oto pytanie dla ciebie. Dziesięć lat temu, a właściwie nie było to dziesięć lat temu, spotkało cię to doświadczenie, które zmieniło twoje życie, które wpłynęło, myślę, a właściwie jestem pewny, że wpłynęło na miliony ludzi na całym świecie. Twój sposób bycia, to wszystko, co ci się przydarzyło. I teraz, jakieś dziesięć lat później, to szaleństwo, że minęło już dziesięć lat, patrzysz na ten czas, jaki byłeś wtedy i jaki jesteś teraz, jak to wpłynęło na ludzi. Okazuje się, że ludzie podchodzą do ciebie i mówią, że to na nich wpłynęło. Jak się z tym czujesz, kiedy słyszysz „James uratował mi życie” i kiedy podjąłeś tę świadomą decyzję zmiany siebie?
Cóż, jak mogłoby to nie wycisnąć ci łzy z oczu, kiedy ktoś na Meet & Greet mówi ci: „Miałem się zabić i pomyślałem o twojej muzyce, odtworzyłem ją i… powstrzymałem się. Pomyślałem, że jest nadzieja. I widziałem, co ty zrobiłeś” albo „Mój ojciec był alkoholikiem i cała moja rodzina była zniszczona. A ty byłeś dla mnie autorytetem”. Chciałbym móc wziąć cały ten ból innych na siebie i po prostu go połknąć, co nie jest zdrowe, wiem o tym, ale uwielbiam tę więź, że to ja. To ja. To wykracza daleko poza muzykę.
Zdecydowanie.
Ludzie otwierają się przede mną z rzeczami, które są takie mroczne. Tłumią to w sobie i spychają tak daleko w dół, nie chcą tego widzieć nigdy więcej, a czują się swobodnie, kiedy mogą mi o tym powiedzieć. Na Meet & Greet. To jest niesamowite.
To szalone. Ja uwielbiam te spotkania Meet & Greet. Widzę tych fanów, że wielu z nich bardzo się wzrusza, to szalone. Widzę tę więź. To właśnie robi muzyka Metalliki, stworzyła tę więź przez te wszystkie lata. Myślę, że dlatego dzisiaj tutaj jestem, siedzę z tobą i robię to. Jestem bardzo wdzięczny, że mogłem dzisiaj ciebie zobaczyć. Piętnaście lat temu nie wyobrażałem sobie nawet, że mogę tutaj siedzieć i rozmawiać z Jamesem Hetfieldem.
Ja wiedziałem, że tak się stanie.
Sygnalizują mi, że została mi jeszcze minuta. Więc jestem wdzięczny za ten czas spędzony z tobą. Mam nadzieję, że skopiecie nam tyłki dzisiaj wieczorem. Właściwie to wiem, że tak będzie.
Robimy, co możemy każdej nocy, mój przyjacielu.
Będziemy tam dla was i będziemy dla was śpiewać i się krzyczeć z radości. Witajcie w Emiratach Arabskich. To zajebiste, że znów was gościmy.
Świetnie, dziękuję.
httpvh://youtu.be/7kE9s_LJBGg