Dziś chcemy zaprezentować Wam dwie prace, jedna autorstwa pewnego fana, a druga antyfana. Zaczniemy od „tej złej”.. Jeśli jesteście ciekawi co to za obraz poniżej, zapraszamy do środka.

Niejaki Suckalo Adam Ellsworth nadesłał na dniach serwisowi MetalSukcs zdjęcie w/w obrazu, który na 30×30-calowym (!) płótnie namalował dla niego jego przyjaciel. Metaforycznie przedstawia on walkę pomiędzy Metalliką, a Megadeth, z tym że to Megadeth zdecydowanie jest tu silniejszym, pozytywnym bohaterem.
Dave Mustaine (gitarowym gryfem) walczy z mitologicznym gryfem z głową Jamesa Hetfielda, podczas gdy w tle maskotka Megadethu,Vic Rattlehead, obcina włosy klęczącemu Kirkowi Hammetowi. Interpretację pozostawiam Wam, lecz jaka by nie była, wiadomo czyim fanem był malarz. Redaktor serwisu stwierdził, że „jeśli Mustaine nie umieści tego na okładce swojej kolejnej płyty, to chyba (tylko dlatego, że) się naćpał”.
Złośliwi komentatorzy przypominają przy okazji o podobieństwie Jamesa do Tchórzliwego Lwa z „Czarnoksiężnika z Oz” (filmu, z którego motyw rozpoczyna „Frayed Ends of Sanity”, o czym już pisaliśmy):


Drugą nowinkę serwis YouAintRock zapowiada tak:
Nie jest niespodzianką, że Metallica śpiewa o śmierci i umieraniu, ale czy nudziliście się kiedykolwiek na tyle, żeby policzyć, ile razy konkretnie? Zauważcie jak poważnie Metallica z lat ’90 opuszczała zajęcia ze śmierci. Winimy za to Boba Rocka. Niech żyje Metallica z lat ’80 i śmierć i umieranie i dieeeeeeeeeee!
Let the countdown begin!
httpv://www.youtube.com/watch?v=pDLZix8NVjg