Ostatnio przedstawialiśmy Wam obecną sytuację panującą w Disturbed. Najwyraźniej były to jednak plotki, chyba że obecne stanowisko to po prostu dobra mina do złej gry. W każdy razie w końcu doszło do ogłoszenia przez Davida Drainmana, że Disturbed zawiesza działalność na czas nieokreślony:
W rozmowie z The Pulse of Radio, w której potwierdził taki plan zespołu, skomentował to w następujący sposób:
„Wiele z powodów [tej sytuacji]związanych jest ze stanem przemysłu muzycznego ogólnie i, wiesz, ze śmiercią hard rocka i heavy metalu w tej chwili, i sądzę, że to po prostu dobry czas, by Disturbed po 10, czy 12 latach ciągłego bycia w trasie, odeszło na jakąś chwilę i jakby odczekało, aż feniks powstanie z popiołów. Panują przerażające czasy i to dobry moment, byśmy odeszli w cień.”
Jednocześnie przyznaje, że powrót może nigdy nie nastąpić:
„To może być powód do zmartwień. Nie wiesz tego. My nie wiemy. Nie mogę zdecydowanie powiedzieć ci czy będzie tak, czy tak w tej chwili. Naprawdę nie zaszliśmy tak daleko w swoich dyskusjach. Wszyscy zgadzamy się, że musimy stanąć z boku na czas nieokreślony.”
Zaprzeczył też, by poprzednie doniesienia o konflikcie między nim, a resztą zespołu były przyczyną, bo 'dopiero co jedli razem kolację zeszłego wieczoru’. Stwierdził też, że mają inne kreatywne pomysły na ten czas (w jego przypadku nie chodzi o album solowy), a wraz z gitarzystą Danem Doneganem zainteresowani są produkcją innych kapel. Zależnie od tego, jak daleko zajdą we własnym kierunku każdy i na ile tęsknić będą za Disturbed, w przyszłości zdecydują o jego reaktywacji.
Póki co są jeszcze w trasie, mówi się też o wydaniu czegoś w rodzaju płyty na żywo i kolekcji b-sides.
