Stary-nowy basista Megadeth na w/w tematy wypowiedział się w nowym wywiadzie. Wiecie, gdzie szukać tłumaczenia 🙂

Ogólnie o Big 4 na początek:
„Myślę, że spełnił się sen dla każdego z nas, jednakowoż dla kapel i fanów. Nie było konkurowania, tylko braterstwo metalu wszędzie dookoła.”
O wspólnej kolacji w Warszawie:
„Było świetnie! Było bardzo na luzie i to było dobre dla ponownego poznania się ze wszystkimi przed rozpoczęciem koncertów, zamiast robienia tego [potem]w locie. Był jeden zabawny moment podczas kolacji, gdy wszyscy się sprzeczali, bo cała nasza czwórka basistów zebrała się [wtedy]razem przy jednym stole gadając praktycznie o niczym innym, jak o basach! Zabawne, my basiści potrafimy być wyjątkowi w tym, że bywamy bardzo przyjaźni wobec siebie nawzajem, niezależnie od statusu, czy gatunku muzycznego.”
O sugestii Larsa, że Big 4 może być początkiem innych, podobnych występów z udziałem np. Exodus, Forbidden, Testament, etc.:
„Tu mielismy Wielką Czwórkę, ale jeżeli rozszerzysz krąg tego gatunku nawet odrobinę, będzie wiele, wiele innych kapel takich jak te, które miały ogromny wpływ na fanów na przestrzeni lat. Z wybrzeża myślę, że Overkill też by pasował do tego grona.”
O podenerwowaniu przed całym wydarzeniem i ciekawości względem reakcji Dave’a Mustaine’a:
„Byłem zdecydowanie tego ciekaw, ale miałem przeczucie, że wszystko będzie dobrze. Rezultat był naprawdę perfekcyjny, ponieważ wszyscy dzieliliśmy scenę przed tą samą publiką, a Metallica bardzo mocno trzymała się roli po prostu jednego z zespołów na liście, nie dowodzącego headlinera. Bardzo muszę ich pochwalić za to, jak wytwornymi byli gospodarzami.”
Teraz bardziej 'trashowo’, czyli na pozostałe tematy:
Zapytany o nowy album stwierdził, że już nad nim pracują, a granie w kółko Rust In Peace przez rok, jak i ponowny udział w koncertach Big 4 z pewnością wywrze na ich muzykę wpływ.
O swoim powrocie do zespołu powiedział, iż szczerze się tego nie spodziewał, choć miał nadzieję, że do tego dojdzie i cieszy się, że wyszło to w takich okolicznościach (akurat na Big 4).
Biografię Dave’a skomentował tak, że ten zawsze jego zdaniem potrafił opowiadać historie i choć opowiedzenie własnej jest trudne, uważa, że spisał się całkiem nieźle. Gdyby natomiast sam miał pisać własną, najbardziej dumny byłby z obecnego roku.
O powrocie do starego grania na Endgame mówi, że to dobra decyzja i że dużą rolę w uzyskaniu ciężkości miał producent, Andy Seap.
O Hail – swoim side-projekcie – stwierdza po prostu, że przygotowywane jest DVD z występów z ostatnich 2,5 roku, że fani łapią ten klimat, więc będzie się to im fajnie oglądało. Zapowiada jednak, że nie należy spodziewać się nowego materiału prędko, jeśli w ogóle (brak czasu), aczkolwiek mogą pojawić się jakieś występy, nawet bez niego.
O swoim normalnym dniu: pobudka 6:00 rano, dzieciaki do szkoły na 8:00, potem trening (fizyczny), praca nad nową muzyką w ciągu dnia, dalej znajomi w domu, przedzieranie się przez e-maile, odp. na telefony. Stara się załatwić robotę, póki dzieciaki są w szkole, bo potem musi być mężem i ojcem.
„Poza trasą jestem dość poukładanym gościem!”