W zeszły piątek Dave Mustaine udzielił wywiadu w „Friday Night Rocks” Eddiego Trunka w New York Q104.3 FM. Poza nieinteresującymi nas rzeczami typu: zorganizowany przez niego festiwal, konflikt z byłym basistą, rozwód z żoną, czy też sprawa ostatniej scysji między nim i Slayerem i jej ewentualnego wpływu na ich planowaną, wspólną trasę, frontman Megadeth odniósł się również do plotek na temat wspólnej trasy Metalliki, Megadeth, Slayera i Anthraxu.

Dave Mustaine:
Nie wiem… Myślę, że to możliwe. Ale całe piękno tego, co zrobiliśmy podczas “Clash of The Titans” leżało w naszej trójce [ostatnia trasa Megadeth, Slayer i Anthrax w 1991r. w Stanach], była między nami prawdziwa nić porozumienia i mocno zbliżyliśmy się ze sobą w różnych aspektach. Oczywiście, sukces Metalliki postawił ich wyżej – czy tego chcieli czy nie – w roli gwiazd, pozostawiając nas w tyle, jeśli wiesz, co mam na myśli. Nie mówię o tym w złym sensie, bo sam obecnie jestem w pełni nasycony własnym sukcesem; jestem bardzo zadowolony z tego, co osiągnąłem w życiu.

Wracając do tego, czym było „Clash of The Titans” – zawsze mieliśmy do siebie wzajemny szacunek i zawsze zmienialiśmy się kolejnością. Line-up był ciągle niezmienny – Anthrax grał przed Megadeth, a Megadeth zawsze grał przed Slayerem. Więc ktokolwiek akurat był na czele, kolejność się zmieniała. Jeśli np. Slayer przewodził, kolejno zagraliby: Anthrax, ja, a potem Slayer. Jeśli ja byłbym na górze stawki, Slayer by zaczynał, potem Anthrax, a potem ja. Teraz nie wiem jak by było, porównując gwiazdorstwo Metalliki [do pozostałej trójki]i gdyby miał to być naprawdę wyrównany show na cztery głosy, to wiesz co chcę powiedzieć?… [Ale] Niczego nie wykluczam. Niezależnie jak bym wokół tego tematu nie krążył. ostatecznie to tylko plotki, ploteczki. Byłoby naiwne z mojej strony jako biznesmena nie skorzystać z takiej okazji i byłoby głupio jako lider zespołu nie zrobić tego dla reszty chłopaków z kapeli i dla naszych fanów.

Jednakże, nie chcę grać na okrągłej scenie [co z kolei ostatnio Metallica wydaje się mocno preferować], a z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żeby – wybierając wariant arenowy – chłopaki z Metalliki zmieniali dla mnie swoją scenę. Zdaje mi się, że są rzeczy które, jeśliby to miało dojść do skutku, musiałyby być wpierw rozwiązane, a tego typu spraw jest mnóstwo.
![]()
To znaczy, pomijając osobiste utarczki, które już zawsze będą między nami. Tu chodzi wyłącznie o to, jak daleko zajdziemy na naszej duchowej ścieżce, by zmagając się z tymi sprawami z przeszłości nie uwieczniać ich na przyszłość. Nie chcę wciąż rozdrapywać starych ran; wolałbym raczej, by zostały uleczone. Zrobiłem, co w mojej mocy podając dalej gałązkę oliwną [znak pokoju]i myślę, że nic nie pójdzie ku lepszemu, jeśli nie będę dążył do światła w tunelu zwyczajnie poprzez dalsze wspieranie całej reszty, patrzenie kim sam jestem i cieszenie się tym.