W wywiadzie dla The Boston Phoenix frontman Megadeth został zapytany o możliwość wspólnego projektu muzycznego, który miałby zrealizować z Metalliką.
Dlaczego niektórzy mają problem z akceptacją faktu, że między zespołami Big 4 nastał pokój?
Żal mi takich ludzi – można zastanawiać się, skąd mają takie tiki nerwowe. Czy rano wstają, idą do kuchni i potrzebują walnąć się patelnią po głowie? Skąd w nich tyle ignorancji? Nie wiem. Niektórzy mają potrzebę żyć dla czegoś. Mam w zwyczaju przynosić ludziom radość, a nie opowiadać bzdury o zespołach i plotkować kto kogo nie lubi.
Metallica ogłosiła, że pracuje w studio z Lou Reedem, nagrali też kawałek z Rayem Daviesem. Czy sądzisz, że mógłbyś zrealizować z nimi podobny projekt?
No więc, już zrealizowałem jeden projekt z Metalliką, dawno temu. Chodzi ci o kolejny projekt z Metalliką? Nie wiem… Jeśli wykopują staruszków, żeby razem pograć, ludzi nieco starszych ode mnie, może potrzebuję do tego karty zniżek dla seniorów [śmiech]. Nie no, oczywiście zrobiłbym to – to był mój zespół. Megadeth był kolejnym logicznym krokiem w mojej karierze muzycznej. To była naturalna progresja, ale gdyby nadarzyła się okazja znów razem zagrać – byłoby idealnie, rozmawiałem już o tym z Jamesem. Nie powiedział „Nie” w kwestii tego, że on, ja, Lars i David Ellefson powinniśmy nagrać coś i zobaczyć, jaki będzie rezultat. Nie jako zespół, ale np. w celach charytatywnych. Wszyscy teraz stajemy się coraz starsi i to, że w ogóle ze sobą rozmawiamy, to już dobry początek. Wspólne granie byłoby jeszcze lepsze. Myśl o tym, że robimy coś razem, to mogłoby być za dużo dla mojego móżdżku, który pewnie by od tego eksplodował.