Dave rozmawiał z brytyjskim Metal Hammerem o swojej nadchodzącej autobiografii. Podczas wywiadu nie mogło obyć się bez wzmianki o Metallice. Z jego ust nie padło tym razem nic jątrzącego, a wręcz przeciwnie: wypowiedział się trzeźwo o wyrzuceniu go z zespołu i o lekcji, jaką ostatecznie wyniósł z tego na przyszłość względem innych.

Przy okazji wątku o byciu jednym z wynalazców thrashu:
„Nigdy nie wydawało mi się, że robiłem coś niezwykłego. A to dlatego, że gitarzystą, w którego byłem zapatrzony był Jimmy Page i tym samym postawiłem sobie poprzeczkę niesamowicie wysoko. Gdyby Lars nigdy nie pojawił się w moim życiu, prawdopodobnie nigdy nie skupiłbym się na nich [Metallice], byłbym raczej skupiony po prostu na staraniach, by być jak Led Zeppelin i nic z tego wszystkiego by nie miało miejsca. Ale świetnie jest być rozpoznawanym ze względu na to wszystko. To naprawdę fajne móc teraz spojrzeć na swoje życie i powiedzieć, „Dave, zobacz czego dokonałeś!”
Przy okazji rozmowy o wyrzuceniu ze składu gitarzysty Jay’a Reynoldsa:
„Byłem dla Jay’a taki podły… Dlaczego tak w ogóle postąpiłem? Cóż, ponieważ nigdy nie stawiłem czoła temu, jak wyszło między mną, a Metalliką i nie wiedziałem, że miałem ówcześnie narzędzia, by dostrzec w tym swój udział [winę], i że oni zrobili, co uważali za słuszne, nawet jeśli można to kwestionować. Jamesa to zraniło. Nie sądzę, by Lars się przejmował, jako że chciał tylko osiągnąć sukces, i to jest w porządku. Sam chciałem osiągnąć sukces i też dokonywałem tego rodzaju decyzji. Niestety, mnie też boleśnie dotykały ich konsekwencje. [Ale] Teraz, kiedy muszę kazać komuś odejść, to dużo łatwiejsze, bo to [tylko]biznes, a już nigdy coś osobistego.”