Podczas festiwalu Heavy T.O. dziennikarz Lithium Magazine dopadł Dave’a Lombardo i zadał kilka pytań na tematy wymienione w tytule. Tłumaczenie znajdziecie wewnątrz.

– Zdaje mi się, że zachodzi swego rodzaju powrót zainteresowania gatunkiem thrash metalu w tej chwili.
Tak jest, dzięki Metallice i ich dużej rozpoznawalności i komercyjnemu apelowi. Oni niejako przeszli w to na tamtą stronę i to jest dobre, to pomaga wszystkim z nas. To niesamowite.
– Oglądałem film na tym DVD „Big Four”. To przyprawia o dreszcze zarówno konsumenta jak i fana, ale to musi być dla was tam na scenie również całkiem wyjątkowe.
Zgadza się. To niesamowite. Tzn… Lars i ja zawsze się dogadywaliśmy. Nigdy nie miałem żadnych problemów z Larsem i nie, nie całuję mu tutaj tyłka. Po spędzeniu czasu poza sceną, wchodzą do nas zajrzeć, idziemy z nim na scenę; odwiedzam go za jego podestem na perkusję – jest fajnie. Również widząc Trujillo i mając Gary’ego w składzie, Gary’ego Holta z Exodusu, i to połączenie pomiędzy Kirkiem Hammettem i Garym. Oni nie grali razem od trzydziestu lat, czy coś, aż do Wielkiej Czwórki.
– Mogę zapytać, jak się ma Jeff?
Jeff ma się dobrze. Po prostu daje sobie czas. To była bardzo poważna operacja i bardzo poważna procedura chirurgiczna, którą musieli wykonać przy przeszczepie skórcy. Dajcie mu trochę czasu. Tak więc po ostatnim występie [na obecnej trasie Slayera]damy na luz i jak szczęście dopisze, za co trzymamy kciuki, zagra z nami na Wielkiej Czwórce na stadionie Yankesów.
– Fajnie byłoby to zobaczyć. Naprawdę mam nadzieję, że wszystko mu się ułoży.
Ja również, ponieważ to niesamowity kompozytor, a jego kompozycja jest w dużej mierze częścią brzmienia Slayera.
– Czy teraz może pisać?
Jestem przekonany, że tak, chodzi tylko o możliwość grania na żywo. Jestem pewien, że mógłby pograć określony czas, jakieś 20 czy 30 minut pod rząd. Ale żeby dać występ w całości, nie wydaje mi się.
– Jeżeli spojrzeć na ramy czasowe nowego materiału, myślicie tutaj o 2012r. zależnie od jego stanu?
Absolutnie. Jestem pewien, że Kerry i ja spikniemy się prędzej, ale oczekuję, że [Jeff] dołączy, jak tylko nabierze sił.
– Właśnie. Przy waszej długowieczności w tym biznesie, jeśli policzyć wstecz daty albumów, musisz mieć dość wyjątkową perspektywę na przemysł muzyczny i swoje w nim miejsce. Czy sądzisz, że gdybyście zaczynali jako zespół w swoim gatunku w tej chwili, to czy odnieślibyście ten poziom sukcesu jak teraz?
Nie, ponieważ czas jest tym, czym jest. Życie biegnie swoim torem. Sprawy potoczyły się w tamtym czasie tak a nie inaczej u Metalliki w San Francisco, wiesz, również z Exodusem i nami. To musi mieć związek z muzyką, która wpłynęła na nas, gdy dorastaliśmy, czy były to późne lata ’60, czy ’70, metal, czy hard rock. Deep Purple, Led Zeppelin, Jimi Hendrix, wszystkie te kapele, które były nieco cięższe od normy jak Crosby, Stills and Nash, nawet Janis Joplin była nieco cięższa w pewnym momencie.
– Wszystkie bluesowe kapele.
Więc myślę, że może tak, ale mając takie wpływy, bo dzieciaki dzisiaj nie czerpią z takiej muzyki. To był nasz soundtrack, więc co wpłynie na nich, by stworzyć przyszłość będzie totalnie inne, ale taka już jest ewolucja. Ale nie, nie sądzę, byśmy odnieśli sukces.
– Myślę, że dzieciaki kierują się z powrotem na was, bo słuchają czegoś, a ludzie mówią im, 'Powinieneś naprawdę posłuchać Slayera, albo tego albumu Anthrax, bo to oni byli pionierami tego brzmienia.’
Tak, i widzimy to w publiczności. Widzimy ojców przychodzących z dziećmi, widzisz pokolenia. Widzisz ojców ze swoimi synami i córkami i wszystkimi innymi pomiędzy. Więc jest fajnie i masz rację. Oni [fani thrashu]mają tendencję do odwracania się i powrotu do rzeczy, które rozpoczęły wszystko to, czego słuchają. Jestem pewien, że słyszą wpływy Wielkiej Czwórki w grających dzisiaj artystach. To na swój sposób cool.
– Nie wygląda na to, żeby Wielka Czwórka miała jakiś plan. Gracie raz tu, raz tam, ale czy sądzisz, że to coś, co potoczy się dalej, czy Yankee Stadium będzie ostatni?
Z tego co widzę, a naprawdę nie wiem, bo nie widzę wszystkiego, co się dzieje, wiem tylko, że dzwoni telefon i słyszę, 'Tak, mamy wkrótce koncert Wielkiej Czwórki’. Okej, świetnie! To sprawia, że to ekscytujące, nie wiem, skąd to nadejdzie, czy to od mojego managera, Jamesa, Larsa, kogoś z zespołu, czy samego managementu. To dość luźny układ, ale czy będzie trwał? Jestem pewien, że tak, ale może co najwyżej do częstotliwości festiwalu trwającego 2-3 dni. To bardzo wyjątkowe.
– Patrzę na Nowy Jork i myślę, że powinienem wskoczyć do samolotu i to obadać. To jedyna taka okazja, zobaczyć wszystkie cztery zespoły w jednym miejscu.
Tak, owszem, a i miejscówka jest też fajna. Następny raz musi wydarzyć się w San Francisco, bo to tam się wszystko zaczęło. To był tygiel. Nowy Jork to Anthrax, ale tam byłą Metallica, tam był Exodus i tam był Slayer. Oczywiście na samym początku Mustaine grał z Metalliką. Wszyscy znamy całą historię, ale to będzie naprawdę coś.
– Nie dawniej jak raptem trzy lata temu ludzie, którzy śledzili scenę thrashu, mówiliby, 'Nie ma mowy, żeby te cztery kapele zagrały razem’. Fakt, że to się dzieje, i spoglądam tu na fotografie zrobione na backstage’u ze wszystkimi razem miło spędzającymi czas, to wygląda całkiem kurwa dobrze.
To odkłada na bok wszelkie wątpliwości, że nasze zespoły nie umieją się dogadać, wszystkie te historie i całe to gówno, to ich gwóźdź do trumny. To mnie właśnie wkurza, gdy nie możemy wszyscy pojawić się na scenie… ten raz, kiedy musiałem zrobić sobie tatuaż wypadł akurat tak, że musiałem go zrobić wtedy. To była 4,5-godzinna sesja; nie wkurzajcie się, że nie ma mnie na scenie podczas jamu Wielkiej Czwórki. Albo gdy Slayer nie da rady, albo Tom nie da rady, jest jak jest.
– Czy jest twoim zdaniem szansa na więcej materiału od Fantomas?
[śmiech] Tak! Dopiero co gadałem z Mikiem [Pattonem] i będzie niebawem nowy materiał Fantomas. On musi zrobić nowy album Tomahawk, ma też inne zobowiązania, ale nie wiem.. Mamy nadzieję zagrać trochę koncertów jako Fantomas, ale grać tylko album 'The Director’s Cut’.
– Co twoim zdaniem jest najbardziej omylnie rozumianą kwestią, jesli chodzi o Slayera?
Że żyjemy tym, o czym piszemy, albo że w ogóle tacy jesteśmy. Mamy swoje prywatne poglądy na życie, czy cokolwiek, ale nie należymy do żadnej religijnej organizacji jak satanizm, czy coś. Jesteśmy po prostu zwyczajnymi ludźmi, którzy lubią grać muzykę o mroczniejszym zabarwieniu.
– Fajnie, dla mnie spoko. Wspaniale było cię znów zobaczyć i nie mogę się doczekać, aż zagracie.
Będzie dobrze, gram na zestawie Ludwiga.