Lithium Magazine przeprowadził wywiad z basistą Megadeth, w którym ten – choć go o to nie zapytano – sam uciekł się w dygresji do powiedzenia kilku słów nt. brzmienia Big 4. Przy okazji oczywiście padło wiele innych pytań, które również streścimy.

Lithium Magazine: Jedną rzeczą, którą wg mnie Megadeth mógł się zawsze pochwalić jest techniczna perfekcja, do której nie zbliżyło się wiele zespołów. Jestem pewien, że większość muzyków pomyliłaby się w paru wersach twórczości Megadeth. Musi być ciężko odegrać ten materiał na żywo.
Ellefson: Tak, jest ciężko. To ciekawe, ponieważ wyrosłem na takim graniu. Spotkałem Dave’a [Mustaine’a] i na początku to on wszystko komponował, to były naprawdę wolne, ale ciężkie riffy. Materiał szybko się rozniósł i wtedy zaczęliśmy pisać coraz bardziej progresywnie. Przyszedł taki moment, że zacząłem się cieszyć, że gram na basie właśnie w taki sposób, wiesz? Nawet w naszym podstawowym składzie, gdzie grali Gar Samuelson [perkusja]i Chris Poland [gitara], ich brzmienie było czymś w rodzaju jazz-fusion-rocka, takie połączenie Mahavishnu Orchestra i The Who… byli starsi niż ja i Dave, mieli już pewne doświadczenie życiowe zanim dołączyli do zespołu.
Jednak kiedy połączy się mnie, Dave’a – dwóch metali i tych kolesi… okaże się, że zyskaliśmy całkowicie wyjątkowe brzmienie. To było ciekawe, ponieważ wszyscy wokół nas mieli cięższe, „metalowe” brzmienie… przykładem jest metal z lat ’80. Czasami byłem też o to zazdrosny. Słuchałem nowych albumów Anthraxu, oni zawsze mieli wspaniałą perkusję i mocne gitary, no i oczywiście płyt Metalliki… płyty Metalliki zawsze charakteryzowały się wspaniałym brzmieniem perkusji i perfekcyjną gitarą. Przez parę płyt szukaliśmy naszego brzmienia. Graliśmy inaczej niż wszyscy, rozumiesz? Z całej „Wielkiej Czwórki” każdy ma wyjątkowe brzmienie i myślę, że świetne jest to co robimy na tej trasie z „Big 4” – każdy jest wyjątkową indywidualnością – pod względem stylu grania, pisania muzyki i sposobu w jaki to wykonujemy. Te rzeczy to elementy przez jakie musieliśmy przebrnąć na początku, szukając naszego brzmienia, to stało się fundamentem naszej indywidualności.
Poza tym pytaniem, Dave stwierdził również, że:
– jego nieobecność w zespole, a następnie powrót miały duży wpływ na jego styl gry (projekty poboczne, nagrania sesyjne, inne gatunki, etc.), co jakby dodało zupełnie nowych barw na jego palecie
– po komplemencie, że na DVD Big 4 Megadeth jako jedyne wypadło bezbłędnie pod względem technicznym odpowiedział, że po powrocie zauważył, iż w Megadeth panuje niezwykła etyka pracy, również na poziomie reszty ekipy, np. Chris Broderick codziennie gra 8 godz. na gitarze, po czym żyje własnym życiem (jak na etacie), a przed koncertami potrafi zagrać cały set w ramach próby
– gdy zapowiedziano trasę Rust In Peace, dostał e-maila o tym na BlackBerry i – nie będąc wtedy w Megadeth – pomyślał, że naprawdę powinien tam z nimi być i kilka tygodni później ziściło się, jako że powrócił do zespołu
– ad. nowego albumu: Johnny K jest wspaniałym producentem i dobrze dogaduje się z Mustainem; jego osobiste odczucia co do nowego materiału opisał jako ponowne przejście z Rust In Peace (do którego w całości ostatnio wracali co rusz na koncertach) w Countdown To Extinction – tak jakby nagrywali drugie Countdown…, ale 20 lat później
– posiadanie własnej sygnatury (Jackson) to nie tylko zaszczyt, ale również przypieczętowanie powrotu do zespołu
– w zw. z drastyczną zmianą realiów, Dave został poproszony o napisanie czegoś w rodzaju drugiego tomu swej książki „Making Music Your Business”, którą wydał w latach ’90, a która stanowiła poradnik dla młodych muzyków ad. odnalezienia się w biznesowej stronie grania; co zabawne – w 1997r. zakończył swoją książkę przywołując kwestie internetu, od którego dziś prawdopodobnie by zaczął; ponieważ pisanie książki jest bardzo absorbujące, dużo łatwiej było mu rozpocząć serię wideo na ten temat na swoim kanale YouTube; nazywa się ona Dave Ellefson’s Rock Shop; pierwszy odcinek poniżej – reszta na jego kanale