W ostatnim czasie Geezer Butler i Tony Iommi w osobnych wywiadach nie byli zbyt optymistyczni (a może są po prostu realistami) jeżeli chodzi o przyszłość Black Sabbath, mimo ogromnego sukcesu, jaki spadł na nich ostatnio w zw. z premierą albumu „13”.
Rozmawiając z Chicago Sun-Times, Butler odpowiedział, czy ma jeszcze dość siły do gry:
„Zawsze powtarzałem, że tak długo jak mogę grać, tak długo jak mogę robić to na dobrym poziomie, tak długo będę to robił, ponieważ nadal czerpię radość z gry. Będę wiedział, gdy nadejdzie dzień, w którym nie będę już potrafił, nie będę grał zgodnie ze swoimi normalnymi standardami. Wtedy właśnie już nie wyjdę więcej na scenę. Nie zrobię sobie tego. Jednak w obecnej chwili po prostu uwielbiam grać z zespołem. To prawdopodobnie będzie ostatni raz, prawdopodobnie ostatnia trasa. Ale chcę wychodzić grać na fali wznoszącej. Zespół gra w tej chwili naprawdę dobrze.”
Przyciśnięty w kwestii tego, czy naprawdę uważa, że to już ostatnia trasa Sabbath, odparł:
„Nie wiem. Takie mam po prostu przeczucie. To staje się trudne, naprawdę. Nie mogę w tej kwestii kłamać. Jestem już stary. Naprawdę ciężko jest grać co wieczór. Wstajesz kolejnego dnia, masz wszystkie te bóle, których kiedyś nie odczuwałeś. Nie chcę wychodzić na scenę dla pieniędzy. Trzeba mieć w sobie wiele dumy, a ja szczerze uważam, że zbliżam się już do samego wierzchołka swojej pracy.”
Z kolei w wywiadzie dla CT.com, Tony Iommi tak odparł na pytanie, czy Black Sabbath nagra jeszcze jakiś album:
„To pytanie, które zadano już kilka razy. Nie mam na nie żadnej odpowiedzi. Z uwagi na moje zabiegi itd., nie mogę zobligować się na kolejne dwa lata, czy cokolwiek takiego. Muszę rozgrywać to w miarę możliwości. Naprawdę sprawia mi to radość. Jeżeli reszta roku przebiegnie dobrze, wtedy przyjrzymy się temu i zobaczymy, czy możliwe jest zrobienie kolejnej płyty. Byłoby bardzo miło. Wiesz, nie da się przebić tego uczucia wychodzenia na scenę, zwłaszcza ze swoimi starymi kolegami. Myślę, że teraz jest fajniej niż 40 lat temu.”
