Corey Taylor, który wraz ze Slipknotem pracował nad albumem „Vol. 3 (The Subliminal Verses)” z Rickiem Rubinem, słynnym producentem Slayera, Metalliki, S.O.A.D., Audioslave, R.H.C.P., a teraz i Black Sabbath, został zapytany przez kogoś z publiczności podczas „An Evening With Corey Taylor” (18 listopada w Dallas) o Ricka Rubina właśnie. Oto, co odpowiedział (wideo niżej):
„To niebezpieczne, niebezpieczne pytanie… Zanim o tym – są ludzie, którzy pragnęliby, abym był po prostu politycznie poprawny i dołączył do ich zabawy, czyli zasadniczo powiedzieć, 'Wiesz, praca z Rickiem Rubinem była bardzo wzbogacającym doświadczeniem. Jest naprawdę wspaniałym umysłem…’ Pozwólcie, że powiem wam kurwa prawdę.
Rick Rubin pojawiał się na 45 minut raz na tydzień. Tak. Rick Rubin wtedy, podczas tych 45 minut, kładł się na kanapie i kazał sobie [swoim ludziom]przystawiać mikrofon do twarzy, żeby nie musiał się kurwa ruszać. Przysięgam na Boga. A potem mówił coś w stylu, 'Puśćcie mi to.’ Inżynier to włączał. A cały czas nosił okulary przeciwsłoneczne. Nieważne, że do pomieszczenia nie dochodziło słońce – było całkiem ciemno. W takiej chwili zwyczajnie wygląda się jak dupek. I po prostu głaskał się po swojej wielkiej brodzie i starał się wyjąć z niej tak dużo jedzenia, jak tylko mógł. I potem mówił, 'Puść mi to znów’. A po tym nagle, 'Stop! Przewiń ten fragment’. I miał takiego asystenta, który miał ze dwa metry wzrostu. Miał taką chorobę, że na jego ciele nie rosły włosy, więc był po prostu łysy. Wyglądał jak neurotyczny kuzyn Mr. Cleana. W każdym razie zasadniczo prowadził życie Ricka Rubina – w sensie, spuszczał się nad nim, ciągle, ciągle, ciągle. Jakoś w połowie naszych cennych 45 minut przynosił talerz z jakimś gównem. Zakładam, że to było jedzenie. Było niebiesko-zielone. Pachniało, jakby komuś gdzieś właśnie wybił pierdolony kibel. A on to jadł jak szybko tylko mógł – po prostu wsadzał to w siebie, wszystko było na nim. Co jest, kiedy pracujesz, tak wspaniałym widokiem… Powiem tak: szanuję, czego Rick Rubin dokonał w przeszłości, aby dotrzeć tam, gdzie jest teraz. Ale.. to duże 'ale’.. wielkie jak tyłek J.Lo. [oryginalnie gra słów 'but’ i 'butt’ – red.]. Powiem tak: Rick Rubin dziś to blady, blady, blady cień Ricka Rubina, którym był. Jest przereklamowany, jest przepłacany i nigdy więcej nie będę z nim pracował jak długo kurwa żyję.”
httpvh://www.youtube.com/watch?v=ah3jw6bkbvI
To nie pierwszy raz, gdy Corey w twardych słowach mówi o Rubinie. W wywiadzie dla Revolver w 2008r. powiedział:
„Nie wiem, jak to jest pracować z Rickiem Rubinem. Widziałem go może ze cztery razy. Rick Rubin to miły gość. Zrobił wiele dobrego dla wielu ludzi. Nie zrobił jednak nic dla mnie. Nie jestem zadowolony z wokali na naszym albumie. Było wiele podejść, z których byłem o wiele bardziej zadowolony, niż te, których kurwa użyli i nikt mnie nie pytał o wiele cholernych spraw. Brzmi wspaniale; utwory są świetne. Ale skasowano nas na horendalne sumy pieniędzy. A jak dla mnie, jeżeli masz zamiar coś wyprodukować, jesteś kurwa na miejscu. Nie ważne, kim jesteś.”
Dodać jednak trzeba, że zarówno Jim Root i Shawn Crahan ze Slipknot, w tym samym wywiadzie, wypowiedzieli się o Rubinie pozytywnie. Nie zaprzeczali, że był fizycznie nieobecny, ale mimo to było 'tak, jak gdyby był’. Podrkeślali jego wkład w odbudowanie przyjaźni w zespole i zwracanie uwagi na najważniejsze rzeczy, jakie należy zmienić, nazywając go nawet 'wyrocznią’, czy 'wielkim bratem’.
