Wokalista Slipknota, Corey Taylor, padł niedawno ofiarą Glena Bentona z Deicide, który wyraził swoją negatywną opinię na temat zespołów, które przyznają się do czerpania inspiracji z jego zespołu. W niedawnym wywiadzie dla Rock 102.1 KFMA Taylor został poproszony o skomentowanie wypowiedzi Bentona. Muzyk stwierdził, że nie rozumie reakcji basisty i wokalisty Deicide:
Nie widziałem Glena Bentona od 10 lat i nie rozmawiałem z nim może nawet dłużej. Nie wiem więc, dlaczego ma on do mnie żal, nie wiem, dlaczego ma żal do nas wszystkich.
Zabieramy w trasę zespoły, które są nam poddawane pod rozwagę, to wszystko. Pełen szacunek do Glena i tego, co Deicide robiło przez lata, ale.. Jeśli rozmawiałeś z kimkolwiek o wzięciu was w trasę, to nie byłem ja. Na pewno też te osoby nie rozmawiały ze mną na ten temat. W przeciwnym wypadku spróbowałbym poczynić kroki w tym kierunku.
W związku z ciągłym zamieszaniem wokół osoby Taylora padło pytanie, czy muzyk wyobrażał sobie kiedykolwiek, że kiedyś będzie w centrum uwagi, jeśli chodzi o nowe historie w rockowym świecie:
Nie, szczerze mówiąc nie. Zawsze byliśmy kolektywem, jeśli chodzi o zespół, co uważałem za cel, który powinna sobie obrać kapela. Potem jednak, z biegiem lat, gdy stałem się swego rodzaju rzecznikiem zespołu… Wiesz, chodzi o publiczne pokazywanie się i upewnienia, że ktoś będzie nas reprezentował w mediach oaz trzymał w ryzach pewne sprawy… Myślę, że w tym momencie cel został wymalowany na moich plecach.
Są tego plusy i minusy, z którymi radzisz sobie najlepiej, jak potrafisz. Koniec końców, nie wszyscy będą cię lubić i musisz mieć tego świadomość. Jeśli myślisz, że każdy będzie darzył cię sympatią, musisz zaopatrzyć się w hełm, bo twoje życie może stać się bardzo smutne.
