W niedawnej rozmowie w Talk Is Jericho Corey Taylor wyznał, że był bliski dołączenia do Anthraxu. Taka okazja nadarzyła się, gdy thrash metalowcy zwolnili w 2009 r. swojego ówczesnego frontmana, Dana Nelsona, ale jeszcze przed tym, zanim do zespołu ponownie powrócił Joey Belladonna. Wokalista Slipknota i Stone Sour został wtedy zaproszony na akustyczny jam ze Scottem Ianem i Frankiem Bello, po czym cała trójka wybrała się na obiad. Corey powiedział w rozmowie z Chrisem Jericho:
Oni czuli coś w stylu: „Nie wiemy co mamy zrobić.” Ktoś, nie pamiętam kto, powiedział w żartach: „Dlaczego nie zaczniesz śpiewać dla nas?” Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Po chwili jednak między całą naszą trójką zapadła cisza, i każdy z nas pomyślał: „Czemu nie?” Byłem wtedy gotowy lecieć do Chicago i zacząć pisać z nimi materiał.
W sprawę zaangażowała się jednak wytwórnia Taylora, która zauważyła, że muzyk ma inne zobowiązania, przez co do większej współpracy wokalisty Slipknota z Anthraxem nigdy nie doszło. Corey zdradził dodatkowo:
Charlie Benante i Scott wysłali mi trochę muzyki, a ja zacząłem do niej pisać teksty. Wiele z tego materiału wylądowało na ,,Worship Music” (najnowszej płycie Anthraxu – przyp. red.). Nie chodzi o moje teksty – ale gdy to usłyszałem, pomyślałem sobie: „Rozpoznaję to, rozpoznaję to.”
Z perspektywy czasu jestem dumny z tego, w jaki sposób to przebiegło. Pomimo tego to wciąż do dupy, bo strasznie mi na tym zależało. Uwielbiam tych kolesi. Jednak oni ponownie przyjęli Joeya, a ich ostatni album jest niesamowity.
