Dla wielu fanów Trivium sporym zaskoczeniem musiał być ogłoszony przez zespół brak screamowanych i growlowanych wokali na ich nadchodzącym krążku, ,,Silence In The Snow”. W niedawnym wywiadzie dla Stereoboard, Corey Beaulieu tłumaczy decyzję swojej kapeli o odejściu od ekstremalnych wokali:
Screaming nie jest czymś, co definiuje ciężkość. Screamowaliśmy na każdym krążku i nie chcemy już pisać tego samego w kółko i kółko. Na ,,In Waves” były numery, w których występował jedynie scream – wcześniej tego nie robiliśmy – i były też kawałki złożone w całości z czystego wokalu. Możemy iść w kierunku różnych ekstremów.
Corey wraca do korzeni metalu:
Heavy metal zaczął się od Black Sabbath i minęło aż 15, 20 lat, zanim ktokolwiek poznał, co to screaming – dzięki Venom czy im podobnym. W latach 70′ miałeś te wszystkie ciężkie, mroczne riffy ze świetnymi wokalistami: Halfordem, Dickinsonem, Gillanem czy Dio. Oni mieli niesamowity głos i to podstawa tego, na czym tworzył się heavy metal. Wspaniałą rzeczą w tej muzyce jest fakt, że ludzie zawsze starają się przesuwać granice.
Każdy podgatunek – death metal, black metal, power metal, speed metal – ma „metal” w swojej nazwie. Niezależnie od tego, czy to Cannibal Corpse czy Judas Priest, wszyscy wchodzą w skład metalowego drzewa rodzinnego. Jeśli fanom brakuje screamu w naszych nowych kawałkach, mamy 6 innych płyt, na którym on występuje. Wciąż robimy to na żywo, wcale nie zmieniamy starych numerów.
Pomimo faktu, że Trivium na zbliżającym się albumie ruszyło w kierunku klasycznego metalu, Beaulieu twierdzi, że wszystko wciąż brzmi bezspornie jak Trivium.
Mieliśmy materiał inspirowany death metalem, podczas gdy na ten krążek miały wpływ klasyki. Wszyscy jesteśmy fanami Iron Maiden, kochamy energię tamtych czasów, więc chcieliśmy dowiedzieć się, dlaczego ten materiał tak mocno zapada w pamięć.
Gdy myślę „ciężki”, nie mam w głowie obniżonego strojenia i screamów. To tylko jeden z rodzajów ciężkości. Dla przykładu ,Hallowed Be Thy Name’ Maidenów – tak dla mnie wygląda ciężar. Wokal jest pełen emocji, tekst jest głęboki, a ciężar ujawnia się raczej w epickości całej kompozycji, a nie w strojeniu gitary. Ten kawałek powoduje, że włosy jeżą mi się na rękach.
Cały wywiad przeczytacie pod tym linkiem.
Oficjalna data premiery ,,Silence In The Snow” przypada na jutro. Czy mimo wszystko nie uważacie, że porzucenie screamów i growli to jednocześnie odejście od czegoś, co tak mocno stanowiło o stylu Trivium?
