Chris Holmes ujawnił, że prawie odszedł z W.A.S.P. w połowie trasy koncertowej promującej płytę „The Headless Children” w 1989 roku. Podczas pogawędki z Eonmusic gitarzysta mówił także o swoim powrocie do zespołu w 1997 roku i o tym, jak „nienawidził” albumu, który w tamtym czasie nagrał razem z ekipą Lawlessa.
Chris tak wspomina tamte czasy:
Było kilka naprawdę złych konfliktów na trasie i okłamano mnie, także prawie ją porzuciłem, ponieważ dla mnie nie chodziło o pieniądze. Zostałem oszwabiony przez kogoś, więc chciałem opuścić tournée.
Jednak dopiero po uzyskaniu porady od kierownika trasy W.A.S.P. Holmes ponownie przemyślał swoją pozycję. Gitarzysta usłyszał takie słowa:
Chris, jeśli teraz odejdziesz, zostaniesz pozwany za wszystkie pieniądze. Będziesz pracował w McDonaldzie przez dziesięć lat, wciąż próbując spłacić dług wobec Sanctuary (managementu).
Jak dalej potoczyła się historia?
Zatem skończyłem całą trasę, a kiedy to nastąpiło, już mnie nie było. Nie chciałem już więcej grać. Nie obchodziło mnie to, co Blackie (lider W.A.S.P.) robił później.
Kiedy żyjesz z ludźmi, chcesz być traktowany jako równy; to wszystko. Nie chcę, żeby obchodzono się ze mną gorzej czy lepiej od innych, a kiedy oni próbują cię uziemić, to ja nie lubię przebywać wśród takich ludzi.
Chociaż gitarzysta wrócił do zespołu na nieco industrialnym albumie „Kill.Fuck.Die.” w 1997 roku, mówi, że miał tylko niewielką rolę w jego tworzeniu:
Naprawdę nie zagrałem na nim za dużo. To były, jak sądzę, dwie solówki. Miałem wpływ na pisanie tekstów do jednego lub dwóch utworów.
Ten album został stworzony, ponieważ ktoś – nie wypowiem jego imienia – był przerażony, że Marilyn Manson zajmie jego miejsce w rock and rollu. To był naprawdę głupi album do zrobienia. Nienawidziłem go.
Chris Holmes wyda w grudniu EP-kę „Under The Influence”. Nowa płyta zostanie wydana rok później. EP-kę nagrano w Cannes we Francji, gdzie muzyk mieszka od 2014 roku.
