Wokalista, gitarzysta i główny twórca utworów zespołu Celtic Frost, Thomas Gabriel Fischer, wyjawił podczas rozmowy z portalem The Quietus, że black metalowej grupie ze Szwajcarii zaoferowano znaczną kwotę w zamian za występ na niemieckim festiwalu Wacken Open Air. Muzyk powiedział:
Dwa i pół tygodnia temu złożono mi ofertę w wysokości 100 tysięcy euro w zamian za zagranie godzinnego występu na Wacken jako Celtic Frost – Martin (Eric Ain, oryginalny basista – przyp. red.) i ja byliśmy głównymi odbiorcami tej propozycji. Powiedziano nam, że nieważne kto zagra na perkusji i drugiej gitarze, jeśli tylko Martin i ja zagramy koncert Celtic Frost na Wacken. A moja odpowiedź na to? Taka sama, jaką udzieliłem tobie: To żart. Odpowiedź brzmi „nie”.
Thomas dodaje:
Zainwestowałem niezmierzoną ilość czasu, kreatywności i osobistych pieniędzy w przywrócenie do życia Celtic Frost, a pod koniec skończyło się to bardzo źle. Nie żałuję, że to zrobiłem, ale nie chcę po raz kolejny spotkać się z wielkim rozczarowaniem i widzieć, jak ponownie kończy się to dużym upadkiem… Nie jestem zainteresowany kolejnym strzałem we własną twarz. Byłoby wspaniale, gdybyśmy to kontynuowali, ale nie było to możliwe.
Fisher nie wyklucza jednak możliwości reaktywacji Celtic Frost w przyszłości, ale jasno pokazuje, że jeśli kiedykolwiek mieliby wystąpić ponownie, musiałby byś ku temu konkretny powód:
Myślę, że reformacja zespołu jest w pełni uzasadniona. Heavy metal staje się teraz starym gatunkiem, wiele kapel jest ze sobą razem przez długi czas i czasami bardzo konieczne jest rozejście się – to może być pozytywna rzecz.
Jeśli myślę o powrocie Celtic Frost, nasze rozejście miało miejsce zbyt późno. Nawet w latach osiemdziesiątych to było już przeterminowane – może powinniśmy rozejść się jeszcze wcześniej. Jednak bardzo dobrym było to, że powróciliśmy, więc myślę, że może to być uzasadniona rzecz. Jeśli jednak przywracasz do życia zespół, ponieważ nadchodzi czek od twojego menadżera, wytwórni czy czegokolwiek, może lepiej zostawić to w spokoju. Naszym impulsem do działania nie były pieniądze. Pracowaliśmy pięć i pół roku (na wydany w 2006 roku album ,,Monotheist” – przyp. red.), dopóki nie poczuliśmy, że brzmi to jak płyta, którą chcieliśmy stworzyć, którą powinniśmy stworzyć. Wtedy to wydaliśmy, finansując wszystko z własnych kieszeni. Nigdy nie byliśmy niewolnikami – nigdy nie robiliśmy tego dla pieniędzy. Myślę, że mogliśmy wtedy powiedzieć, że był to sukces i kolejny poziom, pomimo tego, jak w ostateczności skończył zespół.
Pełen wywiad przeczytacie pod tym linkiem.
