Roger „Buzz” Osborne to istotna dla amerykańskiego rocka osobowość. Oprócz kapeli Melvins, której dowodzi przez ponad 30 lat, muzyk działał w scenie undergroundowej, współpracując z Kurtem Cobainem przy okazji jego pierwszych projektów, poznał Nirvanę z Davem Grohlem, nagrywał z Mikem Pattonem i Davem Lombardo, a na dodatek jest bliskim przyjacielem kapel takich jak m.in. Tool, Mastodon i Down. Całkiem ładny dorobek, zgadzacie się?
Muzyk z takim doświadczeniem ma na ogół wiele ciekawego do przekazania. W niedawnej rozmowie z Teamrock.com Buzz udzielił kilku ważnych rad dla zespołów:
Moją radą dla kapel jest to, aby pracowały ciężko i były tak osobliwe, jak tylko się da. Im dziwniejszy jesteś, tym lepiej. Dziwność jest piękna. Dzięki temu ludzie cię zapamiętają. Jeśli Alice Cooper wyglądałby jak Mr. Rogers (zmarły gospodarz telewizyjny, prowadzący w Stanach programy dla dzieci – przyp. red.), każdy miałby go w dupie. Dobrze jest się wyróżniać. Ludzie mogą nie lubić naszych kapel, ale istnieję szansa, że gdy nas zobaczą, to nas zapamiętają… Pozytywnie lub negatywnie.
Co najgorzej wpływa na zespoły?
Nic nie zabije kapeli szybciej niż tracenie pieniędzy. Staraj się upewnić, że każdy singiel, który wydasz, nie ważne jak mały, przyniesie ci profit. Profit nie oznacza jednak zarobienia wystarczającej ilości pieniędzy na płycie, a następnie wydanie ich na kolejny krążek, to niedorzeczne. To po prostu okradanie Petera, aby zapłacić Paulowi.
Bez pieniędzy twoja kapela jest spierdolona. Nie licz jednak ma kasę, którą zarabia U2. Tak nie będzie, uwierz mi. Różnica między zarabianiem pieniędzy w zespole, a graniem na loterii jest taka, że w gruncie rzeczy na loterii masz szansę!
A jak przetrwać w muzycznym przemyśle?
Kluczem do przetrwania w przemyśle muzycznym jest bycie ogromnie realistycznym. Musisz się cieszyć z tego, co dostajesz bardziej niż zamartwiać się tym, co komuś zawdzięczasz. Świat rzadko bywa sprawiedliwy. Zrobiłem karierę, jestem z tego szczęśliwy, ale jestem też bardzo podejrzliwy i ostrożny. Mam 10-letni plan, spędzam wiele czasu, rozmyślając o tym, co będzie w przyszłości. Weź dla przykładu tę trasę, kiedy zagraliśmy 51 koncertów w 51 dni – miałem zaklepane te występy z rocznym wyprzedzeniem, takie rzeczy nie mogą dziać się z dnia na dzień.
Myślimy na przód. Melvins ma już 2 następne albumy w zanadrzu. Bardzo niewiele pozostawiam przypadkowi. W 1986 roku odbyliśmy po Stanach trasę, podczas której straciliśmy setki dolarów. To było w czasach, kiedy nie mogłem sobie pozwolić na utratę pięciocentówki. Po tym powiedziałem sobie, że już nigdy nie przeprowadzę trasy w taki sposób. Nie koncertowaliśmy potem tak długo, aż nie byliśmy pewni, że nie spłuczemy się przez to. Jeśli mają mi nic nie zapłacić, to wolę zostać w domu. Podejście typu: „Jedźmy i zobaczymy, co będzie…” Pieprzyć to!
