Najnowszy numer magazynu Decibel zawiera 9 stron wspomnień po zmarłym 2 maja gitarzyście i autorze największych przebojów Slayera. Wśród wypowiadających się tam osób znalazł się Brian Slagel, prezes i założyciel wytwórni Metal Blade Records, która odegrała kluczową rolę w narodzinach thrash metalu.

Oto, co Brian powiedział o wieloletniej znajomości z Jeffem:
Pierwszy raz spotkałem Jeffa, gdy Slayer grał przed Bitch w południowej Kalifornii w 1983. Udało mi się załatwić, by nagrali kawałek na [składankę] „Metal Massacre 3”, a później „Show No Mercy”.
Przebywanie z Jeffem wtedy w studio było niesamowitym doświadczeniem. Oto był młody chłopak, który pisał i grał bardzo dojrzały i zadziwiający heavy metal. Historia pokazała, że był jednym z najlepszych gitarzystów i kompozytorów tego gatunku muzyki.
Był dość nieśmiałym dzieciakiem, ale darzył muzykę wielką pasją. Dorastał bardzej z punkiem niż metalem i te wpływy pomogły rozwinąć przełomowy styl gry i komponowania. Był też niesamowitym tekściarzem, o czym wielu ludzi zapomina. Przeczytajcie jego teksty i pamiętajcie, że jako młody chłopak stworzył klasykę.
Wiem, że nie jestem do końca obiektywny, ale on naprawdę zostanie zapamiętany jako jedna z największych legend metalu.
Tak jak mówiłem, wtedy na początku był nieśmiałym chłopakiem, ale miał wyrobioną opinię na wiele tematów. Uwielbiałem rozmawiać z nim o muzyce i historii, na oba tematy miał interesujące spojrzenie. Jego dokonania są dowodem, że był geniuszem. Jeff był także wielkim fanem hokeja! Przez wiele lat, gdy tylko się widzieliśmy, rozmawialiśmy o tym, byliśmy też na kilku meczach. Załatwiłem mu kiedyś bilety na mecz L.A. Kings, gdy grali w playoffach.
Fajnie było rozmawiać po tych meczach, taki był podekscytowany tym, że miał możliwość na nich być. Cieszyłem się, że mogłem mu w tym pomóc, bo jak wszyscy wiemy, miał bardzo ciężko po ugryzieniu przez pająka.
Zdobyłem też dla niego bilety na finał Pucharu Stanleya w Los Angeles. Zadzwonił do mnie po meczu, żeby podziękować i powiedzieć, że świetnie się bawił.
Wiadomość o jego odejściu była bardzo nagła i smutna. Za młody na śmierć. Zostawił niewiarygodną spuściznę, będzie go bardzo brakować.
Spoczywaj w pokoju, Bracie.