Wygląda na to, że zamyka się pewien etap w historii rocka – zespoły, które zaczynały w latach 60-tych i 70-tych i osiągnęły status legendy przechodzą powoli do historii. Lemmy z Motörhead próbuje pokonać słabości swojego ciała, Tony Iommi dopiero podejmie tę walkę na przyszłorocznej, ostatniej trasie Black Sabbath, a wokalista AC/DC również jest świadom swojego wieku:
Wiesz, emerytura jest jak wszystko inne. Dobry piłkarz czy hokeista nie chcą kończyć swoich karier, ale niestety przychodzi czas, kiedy musisz zdać sobie sprawę, że to koniec. To dopiero przed nami; nigdy nie mówimy nie i nigdy nie mówimy nigdy.
Powinieneś zdać sobie sprawę, że my w AC/DC ciągle jesteśmy zaskoczeni i zdumieni, że nasz sukces trwa. Nie wiemy co robimy – to znaczy, wiemy tylko tyle, że gramy na 100% każdej nocy i dajemy z siebie wszystko. Jeżeli to sekret naszego sukcesu, będziemy go kontynuować.
Ale nigdy nie oczekujemy tłumów. Nie przyjmujemy niczego za pewnik. Jak moglibyśmy? Czasy się zmieniają. Po prostu trzeba robić to, co się robi i mieć nadzieję, że [fani]wrócą po więcej.
AC/DC zakończyło trasę europejską, w ramach której po raz 3 w swojej historii wystąpili w Polsce i właśnie jest w trakcie koncertów w Ameryce Północnej. Czy już niedługo takie zespoły jak Metallica zostaną najstarszymi dinozaurami rocka? Wygląda na to, że nieuchronnie się do tego zbliżamy.
