Pionierzy nu-metalu, KoRn, w pocie czoła majstrują nowy album – a swoimi odczuciami podzielił się gitarzysta jednej z najsłynniejszych formacji okołometalowych z lat dziewięćdziesiątych (oraz lider Love and Death), Brian Welch. Powiedział on:
Nowy materiał jest niesamowity! Opiera się na mnie i Jamesie [Schafferze, drugim gitarzyście grupy – przyp. dm.pl]. Chcieliśmy zaakcentować gitarową jakość naszej muzyki. Zaczęliśmy tworzyć riffy jakoś w czerwcu zeszłego roku. Potem była trasa, po niej zaś znowu komponowanie, przez tydzień czy dwa po prostu sobie jamowaliśmy. Pomysły napływały szybko, stopniowo odhaczaliśmy coraz większe studia i tak dalej. Wszystko zmierzało w stronę coraz cięższego brzmienia. To najbardziej intensywny album KoRna od lat.
Współzałożyciel KukuRydzy kontynuował:
Cały czas myśleliśmy o koncertach, gdy pisaliśmy nowe piosenki. Poprzedni nasz krążek miał kilka bardzo fajnych kawałków, ale zaledwie dwa czy trzy zagraliśmy na żywo – nie wszystkie nadawały się do wykonywania na scenie. Ten album będzie miał odpowiednią dynamikę, z wyciszeniami i przyspieszeniami. Wkrótce ogłosimy szczegóły – tytuł, nazwy piosenek, datę wydania i nowe umowy. Mam nadzieję, że nowe nagrania się przyjmą, że ludzie będą chcieli ich słuchać na żywo – idąc na koncert wiedzą już, które z twoich starszych kawałków chcą usłyszeć, A ja bym chciał, żeby rozeszła się wiadomość, że oto wróciliśmy do korzeni, żeby ludzie byli tym materiałem podekscytowani. Chciałbym grać nowy materiał na koncertach, ale czasem ciężko jest się zmieścić. Staramy się być odważni, pomijamy jakieś szlagiery, ale ludziom się to nie podoba. „Ale jak to Freak on a Leash nie zagrali?”
KoRn to jeden z zespołów, które co kilka lat ogłasza powrót do korzeni – a potem z tego powrotu nie wynika za wiele. Czy i tym razem można spodziewać się czegoś takiego? Czy może panowie zaskoczą i jeszcze raz uderzą czymś tak świeżym, jak pierwsze krążki?
A kondycję kapeli z Bakersfield na żywo sprawdzić będziecie mogli już 7 czerwca podczas Power Festivalu na łódzkiej Atlas Arenie.
