Brian „Head” Welch, wieloletni gitarzysta Korna, który powrócił do formacji w 2013 roku, po 8 latach przerwy, udzielił niedawno wywiadu dla The Arizona Republic. Muzyk, który przeszedł w swoim życiu uzależnienie od narkotyków, a następnie nawrócił się na chrześcijaństwo, mówił wiele o przyczynach swojego powrotu do zespołu i stwierdził, że nie wróciłby do niego, gdyby Korn nie przystopował z używkami.
Jeśli to wciąż byłaby jedna wielka impreza, to nie powróciłbym do zespołu. To znaczy, kręcę się wokół imprez i wychodzę czasami do baru. Spędzam czas z przyjaciółmi i niektórzy z nich popijają umiarkowanie, ale jeśli pojawiłaby się kokaina albo ktoś codziennie dmuchałby mi w twarz dymem z bonga, nie wytrzymałbym tego. To nie atmosfera, w której chce się obracać. Więc tak, na początku byłem nerwowy. Jednak gdy spotkałem się z zespołem i pojednałem z chłopakami, doszedłem do wniosku: „Wow, oni już nie są zainteresowani takimi rzeczami.”
Niektórzy z nich mają małe dzieci, niektóre są dopiero w drodze, więc w zespole panuje inna atmosfera. Nie wygląda to już w następujący sposób: „Chodźmy się uchlać i wyślijmy naszych chłopaków z ekipy technicznej, aby przyprowadzili 50 dziewczyn na backstage.” Teraz wszyscy dbają o swoje rodziny i nie chcą, aby ich małżeństwa dopadł rozwód. Wszyscy chcą być dobrymi ojcami. Żaden z nich już się nie zabija. I to stało się naprawdę fajne. Wszyscy skupiają się na muzyce, fanach i starają się trzymać zespół razem.
Welch opowiedział również o tym, jak doszło do jego pojednania z zespołem i zażegnania napięć z jego członkami:
Moja córka wyrosła na nastolatkę i zaczęła słuchać rockowej muzyki. Lubiła Evanescence, Staind, Chevelle i tego typu zespoły. Skończyło się tak, że zabrałem ją na koncert, na którym grały wszystkie trzy z tych kapel, a Korn zamykał całe show. Miałem po prostu iść tam z córką i obejrzeć występy, ale zespół dowiedział się, że jestem na miejscu i poprosił mnie, abym do nich wpadł. Zgodziłem się i wpadłem na Munky’ego (Jamesa Shaffera, gitarzystę Korna – przyp. red.) po raz pierwszy od 8 lat. Wyszła z tego pogawędka.
Munky spojrzał na mnie i moją córkę, po czym wszystko zaczęło mieć sens. Wszystko to, co się wydarzyło. Rozmawiałem z nim i widziałem, jaki jest czysty, to była istotna rzecz, odpowiednie miejsce w odpowiednim czasie. Poprosili mnie, abym zgodził się na meet-and-greet z nimi, spotkał się z fanami i podpisywał autografy. Zareagowałem: „Hej, to dziwne. To działa się wieku temu.” Ale zrobiłem to. Potem zespół poprosił mnie o wspólne wyjście na scenę i zagranie 'Blind’, na co też zareagowałem pozytywnie.
Wszystkie zespoły, które wspomniałem wcześniej, były z boku sceny i oglądały. Wielu ludzi było we łzach. Na początku się temu opierałem. Myślałem sobie: „Eh, mam swoje własne sprawy. Nie chce po raz kolejny wchodzić do tego szalonego pociągu.” Korn nigdy nie przestawał koncertować, a ja po prostu nie chciałem ponownie w to wchodzić. Jednak po czasie zacząłem nad tym myśleć coraz więcej. Byłem w stałym kontakcie z Munkym, aż w końcu doszło do mojego oficjalnego powrotu do zespołu.
Nowa książka Welcha, „With Eyes Wide Open: Miracles And Mistakes On My Way Back To Korn”, będzie opowiadała o jego szalonych przeżyciach z przeszłości. Będzie ona następcą bardzo dobrze sprzedającej się pozycji „Save Me From Myself” z 2007 roku, z której można się dowiedzieć o motywach opuszczenia przez Heada Korna i jego przejścia na chrześcijaństwo.
Korn opublikował też niedawno teledysk do utworu 'Rotting In Vain’, który znajdzie się na płycie “The Serenity Of Suffering”, zaplanowanej na 21 października. Będzie to drugi longplay od czasu powrotu Heada do zespołu.
