Basista Faith No More udzielił w wywiadu dla magazynu Kerrang!, w którym odpowiedział na pytania dot. najnowszego albumu „Sol Invictus” oraz planowaniu tras przez zespół.
O bardzo pozytywnym odbiorze albumu „Sol Invictus”:
To naprawdę ulga. To znaczy nigdy nie wiesz… Zawsze gdy wypuszczamy nowy materiał, nie wiemy jaka będzie reakcja. To miłe zobaczyć, że coś zostaje tak dobrze ocenione. Często się zastanawiam czy gdy wszystko ucichnie, to czy ktoś zjebie album. To tak jakby ta reakcja była zbyt dobra. Ale nie, jest ok. Świetnie.
O planowaniu tras:
Myślę, że coś tam zagramy, ale robimy to stopniowo. A to dlatego, że kiedyś popełniliśmy błąd. Zaangażowaliśmy się w zbyt wiele rzeczy naraz. Znaleźliśmy się wtedy w sytuacji, w której nie mogliśmy… utknęliśmy. Dlatego robimy trasy stopniowo. Kończymy jeden etap, sprawdzamy jak się czujemy, jeśli ok, to koncertujemy dalej. Moim zdaniem to dużo bardziej cywilizowany sposób. Nie powiem „w przyszłym roku jedziemy w trasę”. Ale mogę mieć nadzieję, że tak.
O tworzeniu „Sol Invictus”:
To dziwne, bo minęło dużo czasu między albumami. Mam wrażenie, że ten cały okres czasu był nam potrzebny, aby dojść do stworzenia tego krążka. Żaden z nas nie popychał tego do przodu. Bardzo mocno się staraliśmy, aby to było tak naturalne jak tylko się da. Myślę, że można to usłyszeć słuchając tej muzyki. Było to jednak przeciwne temu jaki powinien być zespół. To znaczy, że możesz czekać 10 lat na nowy album, wydać go, a on będzie okropny. Potrzebowaliśmy tego czasu, naprawdę.
Całego wywiadu możecie posłuchać tutaj:
