Metal Chris z DCHeavyMetal.com przeprowadził spory wywiad z legendarnym perkusistą Black Sabbath, Billem Wardem. Muzyk został zapytany m.in. o ponowną grę w Black Sabbath i sprawę znanych perkusistów, którzy w ostatnich latach odchodzą z popularnym zespołów. Kilka najciekawszych kwestii, które zostały poruszone podczas rozmowy, tłumaczymy poniżej.
W listopadzie udzieliłeś wywiadu dla Rock Cellar Magazine, w którym powiedziałeś, że nie słuchałeś niczego z najnowszego albumu Black Sabbath, ,,13″, poza około 40 sekundami utworu ,God is Dead’. Czy od tego czasu słuchałeś tej płyty?
Nie i prawdopodobnie tego nie zrobię.
Nie uważasz, że kiedyś do tego dojdzie?
Może gdy osiągnę stopień spokoju ducha, w którym będę w stanie tego posłuchać, ale nie ma w tym dla mnie nic wartościowego, aby to usłyszeć. Kocham tych kolesi. Naprawdę mam nadzieję, że otrzymają oni błogosławieństwo i cudowne rzeczy w ich życiu. Komunikuję się z Terrym (prawdziwe imię „Geezera” Butlera, basisty Black Sabbath – przyp. red.), porozumiewam się z Tonym, na gruncie prywatnym. Zawsze wysyłamy nasze najlepsze życzenia do siebie nawzajem. Ale nie, nie jestem zainteresowany tym albumem. To było coś, na czym chciałem zagrać. Byłem całkowicie w stanie to zrobić. W moim sercu nie było co do tego wątpliwości. Więc, wiesz, to wciąż coś, co mnie nie obchodzi, nie interesuje mnie słuchanie tego. Nawet gdyby był to najwspanialszy album na świecie, nie obchodzi mnie słuchanie go.
To prowadzi mnie do następnego pytania – czy widzisz siebie, jako część Black Sabbath, ponownie?
Przytrafiło mi się wiele rzeczy. Zaczynając od września 2013, miałem straszną chorobę, z której wciąż się regeneruję i to stworzyło kilka innych rzeczy, z których cały czas wychodzę. To jeden z powodów, przez które nie pojawiłem się na moim wcześniej zaplanowanym występie w Annapolis. Mam teraz wiele pracy z tym, aby przywrócić moje zdrowie i siłę z powrotem. Wiesz, byłbym pierwszy, który przyznałby to, że nie jestem już w stanie dawać fizycznie rady jako perkusista, wtedy moja odpowiedź brzmiała by „nie”. Nie byłbym w takim wypadku przygotowany do grania z Sabbath.
Nigdy, przenigdy nie wspominałbym, że jestem w stanie grać z Sabbath, gdyby moje zdrowie nie było całkowicie w porządku. Teraz moje zdrowie jest w niezłym stanie, ale nie jest wystarczająco dobre do pewnego grania w jakiejkolwiek kapeli, nie wspominając już o Black Sabbath. Muszę być o wiele silniejszy od tego, jaki jestem teraz. Straciłem dużo na wadze. Muszę przywrócić wszystkie moje mięśnie z powrotem. Całkowicie je straciłem. Robię też ćwiczenia z pałeczkami, ale jeśli byłem kiedyś w dobrej dyspozycji, w której czułem się wystarczająco silny, mogę to wszystko przezwyciężyć. Wszystkie te rzeczy, o których wówczas mówiłem: „Co do diabła?” mogę z pewnością przywrócić do grania. Mogę tego dokonać z całkiem dobrym rezultatem. Wiesz, po prawdzie, odzyskałem już wiele z tego i, dodatkowo, rozmawiam z tobą tego ranka.
Zawsze miałem otwarty umysł na granie z Black Sabbath. Kocham tę kapelę. Strasznie za nimi tęsknię. Więc moja odpowiedź na to pytanie skłaniała by się do tego, czy to by się sprawdziło. Coś, z czym mógłbym żyć, mówię teraz umownie. Nie mam na myśli rzeczy, które robiłem w przeszłości. Mówię o sednie tego, o czym pisałem w moim dużym oświadczeniu z lutego 2012 roku. Jeśli moglibyśmy zejść się razem pod pewnymi warunkami i wszyscy bylibyśmy dla siebie w porządku, no i najważniejszą rzeczą dla mnie jest to, że wiedziałbym, iż jestem w stanie grać na perkusji tak, jak chcę, żeby to wyglądało. W innym wypadku nawet nie wchodziłbym z nimi w żaden rodzaj konwersacji, gdybym wiedział, że nie jestem z powrotem w formie. Wtedy ruszyłbym w innym kierunku.
Myślę, że wielu fanów przeżyło straszne rzeczy z powodu tych przedsięwzięć z ostatnich kilku lat. W całości obwiniam za tą nierozwagę kilku ludzi, który stworzyli, nie będę mówił kto, ale kilku ludzi, którzy stworzyli wielkie pustkowie prawdziwego bólu, podczas gdy każdy był podekscytowany zobaczeniem oryginalnego składu zespołu i oryginalnej płyty. Dość wcześnie wyznaczyłem w tym wszystkim swoje warunki. To nie przyszło z dnia na dzień. To nie był szok. Wiesz, to nie było coś, co wydarzyło się nagle. Negocjowałem przez ponad 15 miesięcy. Byłem przesadnie ostrożny, ponieważ to delikatna sprawa. Więc na pewno miałem otwarty umysł.
Strasznie brakuje mi grania z Terrym, Geezerem. Niesamowicie mi go brakuje. Tęsknię za graniem z Tonym… codziennie. Chodzi mi o to, że każdego dnia o tym myślę. I oczywiście tęsknię za Ozzym… Jeśli chodzi o mnie, to straciłem przyjaciela. Człowieka, którego serdecznie kochałem i wciąż kocham, ale musiałem się całkowicie na nowo dostosować do tego, jak bardzo mogę mu ufać i go kochać. Odkopał dla prasy kilka całkiem konkretnych rzeczy, więc… Powiedziałem, że jest OK. Jak każdy z nas, gdy jesteśmy ranieni, rezygnujemy z naszej miłości na rzecz innej osoby, gdy ona wypina się na ciebie i tak dalej. Była to więc wielka strata.
W ciągu ostatnich paru lat w metalowym świecie było kilku uznanych perkusistów, którzy zostali albo wykopani ze swoich kapel, albo podobnie jak w twoim przypadku, pojawiły się problemy związane z umową, przez które ci perkusiści uważali, że nie otrzymują godnego wynagrodzenia za to, co robią. Mówię tu o takich wielkich muzykach jak Dave Lombardo ze Slayera, Mike Portnoy opuszczający Dream Theater, jestem pewny, że są też inni. Czy uważasz, że perkusiści, aktualnie, w czasach nowoczesnego metalu, są niedoceniani?
Tak, coś jest na rzeczy. Oficjalnie znam Mike’a, a Dave Lombardo jest moim bardzo dobrym przyjacielem. Ja i Dave bardzo lubimy indyjskie jedzenie i rozmawialiśmy o tym przez ostatnie dwa lata. Myślę, że chodzi o to, że znaleźliśmy kluczowych graczy, a inni muzycy mają niższą wartość, to zaczyna być nowy typ myślenia. To tak jakby inni kolesie nie liczyli się tak bardzo i mogli zostać zastąpieni. Skupmy się tylko na osobie, którą uznajemy za gwiazdę w zespole, a zobaczysz to na każdym kroku. To ciągnie się już od długiego czasu. Wiele innych kapel przyjęło podobny typ myślenia. Myślę, że duża część tego wychodzi ze strony managementu. Niezbyt dobry pomysł kierownictwa, tak po prawdzie. Ale jest to coś, co wciąż ma miejsce, miałem prywatne dyskusje na ten temat z wieloma ludźmi i uważam, że niekoniecznie należy się skupiać jedynie na perkusistach, to odnosi się również do innych ludzi.
Nie chodzi tu o to, że chłopaki są nocnymi markami czy coś takiego. To nie ma z tym nic wspólnego. Dawniej było to coś w stylu, że tu chodzi o niego, obwińmy go za to i tak dalej, i tak dalej. Ale tu nie chodzi o mnie. Całkowicie odmawiam brania jakiejkolwiek odpowiedzialności za winę, którą się mnie obrzuca. Będę odpowiedzialny za fanów, ponieważ są dla mnie niesamowicie ważni. Myślę, że to zjawisko jest czymś, co trwa już od jakiegoś czasu, czymś, co zaczęło się od zasiania ziarna, a teraz widzimy rezultaty pomijania innych ludzi oraz to, że większe skupienie kieruje się w stronę głównych graczy, prawdopodobnie sam wpadłem przez to w kłopoty.
To bardzo interesujący temat i im bardziej jest odsłaniamy, ja prawdopodobnie mogę to jeszcze trochę odsłonić, ale to cholernie delikatna sprawa, więc muszę uważać na to, co mówię. Ponieważ wiem, że są ludzie, którzy chętnie zaskarżyliby mnie i uważam, że mieli by z tego wielką przyjemność.
Wywiad możecie przesłuchać poniżej za pośrednictwem SoundCloud:
