LoudTV.net przeprowadziło ostatnio wywiad z jednym z Bezimiennych Ghouli. Przetłumaczyliśmy dla Was najciekawsze fragmenty:
Jaki jest nadchodzący album „Meliora” w porównaniu do poprzedniego „Infestissumam”:
Podczas gdy poprzedni album stylistycznie był usytuowany w baroku, nowy jest bardziej futurystyczny, usytuowany na początku XX wieku, jest urbanistyczny, modernistyczny… ale z perspektywy lat dwudziestych. Jest odrobinę bardziej energetyczny. Odrobinę bardziej rzeczowy. Uważam, że na poprzednim krążku zniekształciliśmy nasze, czasami, retrospektywne brzmienie, i myślę że to brzmienie ocierało się wręcz o retro, co nie pasowało za bardzo do krążka. To chyba wina miksowania i masteringu, tam nam to brzmienie uciekło. Więc, będąc mądrzejszym, zaczęliśmy nagrywać „Meliorę” wiedząc co poprawić w stosunku do „Infestissumam”. Uczyniliśmy więc dźwięk naszych gitar i perkusji bardziej ostrym, dzięki czemu nie brzmią retro.
O religii:
Oczywiście to duży problem. Bardzo współczesny. To bardzo duże niebezpieczeństwo. Na Zachodzie czujemy się sekularyzowani, co jest dość staromodne. Szczególnie w Szwecji, skąd pochodzimy, tam bycie religijnym jest jak bycie trochę głupim. Nie namawiamy nikogo do wiary w coś konkretnego, ale idea tego, że jest wiele rzeczy, w które wierzymy a ich nie rozumiemy jest lekceważona. I, mimo że ludzie się z tego śmieją, ciągle panuje przekonanie, że wiemy wszystko, że osiągnęliśmy apogeum naszej cywilizacji. Jeśli jest coś co chciałbym albo co chcielibyśmy powiedzieć tej małej osobie, to to, żeby miała większą akceptację co do rzeczy, których nie wie. Jedyne co do czego możemy się zgodzić pod koniec dnia, o ile nie rozmawialiśmy z kimś kto jest, kurwa, mentalnie niepełnosprawny, to to, że niczego nie wiemy. Możemy wierzyć, możemy chcieć w coś wierzyć, ale „stanie się to” albo „stanie się tamto”, „gdy umrzesz to stanie się to”. Nie mamy pojęcia. Nikt nie zna odpowiedzi na te pytania, a w szczególności nie banda Rzymian z 325 roku.
O procesie nagrywania „Meliory”:
Głównym producentem był Klas Åhlund. To szwedzki producent i jest bardziej znany jako producent-kompozytor. Wiesz, siada, pisze utwór, produkuje go, a potem jakiś znany piosenkarz śpiewa ten utwór i jest on już jego. Klas chciał w końcu „normalnie” popracować, usiąść z zespołem i wyprodukować album. To było interesujące. Z pewnością mieliśmy dużo więcej pomysłów, których nie mielibyśmy pracując z jakimś oklepanym producentem.
Całość wywiadu możecie obejrzeć poniżej:
