Gitarzysta Sepultury udzielił wywiadu portalowi Capital Chaos TV. Został w nim zapytany m. in. czy ma dobre stosunki z założycielami zespołu Maxem Cavalerą i jego bratem Igorem:
Mamy kontakt, ale rzadko się komunikujemy. Robimy dużo różnych rzeczy, Max jest zaangażowany w różne projekty, znowu gra z Igorem, fajnie to widzieć. A my robimy to co robimy, pracujemy w innym kierunku.
Parę lat temu Soulfly i Sepultura grały na jednym festiwalu w Europie, mieliśmy okazję pogadać, wymienić się różnymi rzeczami, to było naprawdę świetne. Ale to nie oznacza, że będziemy razem grać. Zrobiliśmy razem wiele i bardzo to szanuję. Historia Sepultury jest niesamowita. Gramy od 30 lat, zespół pochodzi z Brazylii, zagraliśmy do tej pory w 73 krajach i to jest dobry znak. Niezależnie od składu czy wytwórni robimy to co kochamy, a to jest najważniejsze.
Kisser dodaje:
Świetnie wspominam czasy gdy grałem z Maxem i Igorem, robiliśmy coś naprawdę znaczącego, ale oni zdecydowali się odejść. Max w 1996 roku, Igor w 2006 i chyba byli szczęśliwi z tym co czynią, a my musieliśmy się pogodzić z zaletami i konsekwencjami ich wyboru. Max, wraz ze swoim odejściem, zabrał to co Sepultura budowała przez 10 lat – zaufanie wytwórni, agenta i prasy. I to my byliśmy tymi złymi, bo Max zagrał ofiarę i jemu uszło to na sucho. Ale przeszliśmy przez to. To w zasadzie dobrze się dla nas skończyło, bo nauczyliśmy się dużo nt. tego biznesu i o managamencie, wiemy jak zadbać o swoje sprawy. Teraz jesteśmy w o wiele lepszym miejscu, nie mam wątpliwości co do tego. W czasie gdy Max odszedł graliśmy na największych arenach, sprzedawaliśmy mnóstwo albumów, a nasza sytuacja poza sceną była żałosna, to wyglądało jak dzieci walczące o cukierka.
O możliwości powrotu klasycznego składu Sepultury:
Ci, którzy tak chcą tego reunionu, albo że Sepultura zagra dla pieniędzy – to się nie stanie. Nie wezmę udziału w czymś co byłoby oszustwem dla mnie i dla fanów. Nie zostawię domu, rodziny i dzieci, żeby być po prostu klaunem na scenie. Wolę raczej być tym kim jestem, jeśli wam to pasuje to dobrze, jeśli nie to też ok. Mam na myśli to, że możecie robić co chcecie, nie zmuszamy nikogo do kochania bądź nienawidzenia nas.
