Ceremonia odbędzie się 14 marca i będzie nadawana na zywo na kanale Fuse. Alice Cooper przyznał, że zawsze miał pewność, że dostąpi tego zaszczytu:
„Zawsze czułem to samo wobec tego wszystkiego. Usiadłem jakby wygodnie i uznałem, 'To się w końcu stanie.’ To był jakiś żart, że nie byłem nominowany. Doszedłem do punktu, w którym mówiłem, „OK, jestem Petem Rosem rock n’ rolla!’. Tak więc teraz, gdy to się urzeczywistnia, podejście jest inne. Teraz siadam i 'Wow. Wow! Naprawdę musimy wstać i grać, i przyjąć pozycję członków Hall of Fame.’ Będzie świetnie.”

Na miejscu Cooper wystąpi z oryginalnym składem. Zastanawia się, czy wykonać „School’s Out”, czy obsypać publikę balonami i confetti. Wątpi jednak w obecność węża.. Cieszy się, że stanie obok wszystkich od Pete’a Townshenda do The Yardbirds, The Beatles i Stonesów – „wszystkich, których słuchaliśmy, by móc stać się Alice Cooper”. „To dość niesamowite, że to właśnie ludzie, którzy w istocie na nas głosowali.”
Co do tego, dlaczego Coopera nie wprowadzono tak długo, anegdotka:
On sam miał do tego dystans, „jak będzie, to będzie”, bo wszyscy i tak zakładają, że mu się należy. Nawet ludzie głosujący na kolejnych członków. Gdy jego manager zapytał jednego z nich, o co chodzi z Alice, czy są na jakiejś czarnej liście, etc., facet odpowiedział: „O czym ty mówisz? Alice jest w Hall of Fame”, a gdy usłyszał „Nie, nie jest.”, zdumiony odpowiedział: „Nie jest!?„.
No cóż.. to teraz już będzie.