Kilka lat temu pewien ksiądz grzmiał z ambony, że np. pokemony, homeopatia, heavy metal czy Diablo pochodzą prosto z piekła i jeśli twoje dziecko się tym interesuje to wiedz, że coś się dzieje. Nie zdawał sobie wtedy sprawy, jak wielką furorę zrobi dzięki tym słowom.
No ale nie o księdzu ma być tutaj mowa tylko o tym diabelskim metalu – a dokładnie o trzeciej płycie Zealotry, która ma ukazać się 7 grudnia nakładem Unspeakable Axe Records. Jednak przyznam się, że słuchając „At The Nexus Of All Stillborn Worlds”, w głowie kołatały mi się słynne słowa księdza – wiedz, że coś się dzieje. Na szczęście nie miały one zadania odżegnać mnie od metalu, tylko były moją reakcją na zawartość najnowszej propozycji amerykanów. A dlaczego te słowa, a nie inne?
Ponieważ muzyka Zealotry to istna nawałnica pokręconych, chorych i ekstremalnych dźwięków. Zespół w notce informacyjnej dał do zrozumienia, że łatwo nie będzie. Muzyczny rozwój inspirowany otchłanią? Chóralne wokale dodające upiornego elementu? Skomplikowane struktury? Tak, to wszystko w muzyce Zealotry jest. Zresztą jako inspiracje grupa wymienia: At The Gates, Obliveon, Brutality i Atheist. Powinno to dać jakieś rozeznanie, w jakich rewirach muzycznych porusza się kwartet, chociaż wpływy wyżej wymienionych nie są nachalne. To raczej kierunkowskaz, bo twórczość bostończyków ma swój własny charakter i jest brutalniejsza od wspomnianych kapel.
Już otwierający płytę utwór tytułowy atakuje uszy i wykręca zwoje mózgowe. Prędkość i skomplikowane struktury rytmiczne mogą nieźle wygiąć. To nieprzewidywalne granie z dużą ilością zmian a pod koniec wchodzą opętane chóry – i rzeczywiście są upiorne. Po pierwszym kawałku chwila wytchnienia za sprawą krótkiego przerywnika w postaci ‘Accursed’. I to właściwie tyle w kwestii „wypoczynku”, bo aż do samego końca Zealotry nie ma litości. Zawartość płyty dosłownie przewala się przez człowieka niczym luźno latające przedmioty podczas jakiegoś tajfunu. A wieńczący płytę ‘Irredeemable’ to prawdziwa trwająca prawie 11 minut „wycieczka” do jakiejś otchłani. Utwór dosłownie wciąga słuchacza w jakiś dziwny świat. Po 8 utworach, które trwają prawie 43 minuty, jest się mentalnie poobijanym i szuka się drogi powrotnej do rzeczywistości.
Nie wiem, co piją, jedzą czy biorą członkowie Zealotry. Wiem za to, że efektem tego jest ich chora muzyka. Gdyby włączyć ją w jakiejś wilgotnej, zadymionej i skąpanej w bladym świetle piwnicy to byłoby to „naturalne środowisko” dla niej. A jakby jeszcze wypełzły jakieś stwory z opowieści H.P. Lovecrafta to byłyby one doskonałym uzupełnieniem tego „środowiska”. Zresztą obcując z „At The Nexus Of All Stillborn Worlds”, można odnieść wrażenie, że przebywa się w jakichś mrocznych głębinach, a człowiekowi nie pozostaje nic innego jak – i tu ponownie użyję słowa wspomnianego księdza – „przepoczwarczyć” się w jakąś dziwną istotę.
Amerykanie proponują muzykę niełatwą w odbiorze i z pewnością zdają sobie z tego sprawę. Przeznaczona ona jest raczej dla konkretnego grona słuchaczy niż dla wszystkich. Gdyby nowy krążek miał umilać jakąkolwiek potańcówkę, to jej uczestnicy zaczęliby się wić w konwulsjach i toczyć pianę z ust. Mogę go natomiast zarekomendować tym, którzy kochają zawiły techniczny death metal, bo umiejętności i pomysłów na własną twórczość Zealotry nie brakuje. I dlatego wszystko to sprawia, że kiedy słucham ich trzeciej płyty, to przypominają mi się słynne słowa: wiedz, że coś się dzieje.
Sprawdźcie Zealotry na:
www.facebook.com/zealotrymetal
2. Accursed
3. Lethe’s Shroud
4. Primus Venatoris
5. The Hole
6. Universal Deceit
7. The Sky Bleeds Nightmares
8. Irredeemable

Wyro(c)k
0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets
- PIERWSZE WRAŻENIE8.5
- INSTRUMENTARIUM9
- WOKAL8.5
- BRZMIENIE8
- REPEAT MODE8
