Już jutro i pojutrze, czyli 12 i 13 lipca na polskiej ziemi stanie The Black Dahlia Murder. Amerykanie wystąpią w warszawskiej Hydrozagadce oraz we wrocławskim klubie Liverpool. Z tej okazji przeprowadziliśmy rozmowę z wokalistą zespołu, Trevorem Strnadem. Szalony wielbiciel horrorów jest bardzo wyluzowanym i spontanicznym człowiekiem, z którym konwersacja okazała się przyjemnością. Przeczytajcie, co miał do powiedzenia na temat nowej płyty, trasy koncertowej oraz co lubi spożywać przy okazji wizyty w Polsce…
Cześć Trevor!
Hej stary, jak się masz?
Dobrze, a co u Ciebie?
O, dobrze, relaksuję się właśnie w domu w Michigan.
To wspaniale. Mam dla Ciebie parę pytań, które mam nadzieję nie będą aż tak nudne i ogólne.
Fajnie.
Jak przebiega trasa koncertowa? Czy masz coś ciekawego do powiedzenia na temat koncertów lub zapamiętałeś jakiś konkretny wieczór?
Właśnie zakończyliśmy trasę po Australii i byliśmy w domu przez tydzień, a w Australii byliśmy przez dwa i było naprawdę fajnie, lecz ciężko. Wcześniej siedzieliśmy w domu przez 5 miesięcy, co nam się nie zdarza. Zaczęliśmy koncertować w 2003 r. i cały czas dawaliśmy z siebie wszystko, co możliwe, więc 5 miesięcy przerwy to były dla nas niezłe wakacje, więc muszę powiedzieć że siedziałem na tyłku przez cały ten czas i zrobiłem się jeszcze grubszy i leniwy niż kiedykolwiek. Więc wracając do grania, gramy 1 h 20 min, 18 piosenek, uff… to naprawdę daje mi w kość. Więc było to twarde przebudzenie, ciężki powrót do tych rzeczy, ale cieszę się, ze znowu to robię. Tak długie siedzenie w domu staje się nudne.
Jesteś pierwszą osobą, która to mówi! Zagracie 13 koncertów w Europie dzień po dniu. Jak przygotowujecie się na taki maraton?
Niedługo zaczniemy ćwiczyć, chłopaki niedługo wrócą. Mamy tylko 3 chłopaków tu w Detroit. Basista Max mieszka w Bostonie, gitarzysta w Chicago. Za kilka dni wrócą i zaczniemy próby. Będziemy ćwiczyć Vlada (‘Vlad, Son of the Dragon’, piosenka z nowej płyty – przyp.). To będzie 1 raz, gdy zagramy nową muzykę z nadchodzącego albumu i to jest dla nas ekscytujące. Ale tak jak powiedziałem, to trochę zajmie, zanim się rozkręcimy, bo wiesz… uff… 5 miesięcy przerwy – za długo! To death metal! Death metal jest bardzo fizyczny. Na pewno jest to niezły wycisk, by grać ponad godzinę i to kopie dupę. Ale będziemy się starać. Jestem podekscytowany powrotem do Europy. Szczególnie do Polski, bo nie byliśmy tam wieczność i byliśmy tam tylko chwilę, więc naprawdę się cieszę. I granie w mniejszych klubach – naprawdę lubimy to robić. W ramach przygotowań właśnie piję piwo.
https://www.youtube.com/watch?v=BukMHHucFfs
A co to za piwo, jeżeli mogę spytać?
To tylko Leinenkugel’s. Shandy, taki rodzaj radlera w Niemczech. To fajne na lato.
Powiedz mi, byłeś już w Polsce. Masz tu jakiś swój ulubiony alkohol albo potrawę?
Hmm lubię tą wódkę z trawą.
Tak to Żubrówka.
O tak, jest taka dobra! Nawet nie smakuje jak wódka. Lubię wódkę, ale ją można pić prosto z butelki. Ma trochę cynamonowy posmak. To mogłoby wywołać niezłe kłopoty w moim życiu, gdybym pił jej zbyt wiele.
A co z potrawą?
Czekam na kapustę (mówi po polsku), dobrą polską kiełbasę i tego typu rzeczy. I mam nadzieję, że jeszcze popróbuję polskiego jedzenia.
Powiedz mi jeszcze, jesteście taką deathmetalową maszyną i nie ma co do tego dyskusji – co 2 lata dostajemy nową płytę i to wspaniale. Jak byś wytłumaczył, jaki jest sekret za tak ścisłym planem wydawniczym, jeżeli takowy jest?
Staramy się dotrzymywać kroku krótkotrwałej uwadze metalowców, jaka jest poświęcana w dzisiejszych czasach. Myślę, że to ma dużo wspólnego z internetem, gdzie każdy dostarcza cały czas darmową muzykę i to sprawia, ze muzyka staje się dla ludzi jednorazowa. Więc myślę, że żeby pozostać w ich umysłach i ich myślach i by ciągle byli podekscytowani musimy cały czas coś wydawać i pozostawać w trasie. 2 letni cykl jest dla nas perfekcyjny. Możemy odbyć parę wspaniałych tras, ciągle być tym podekscytowani, robić nową grafikę, nowe gadżety, wszystko nowe co 2 lata. I to jest bardzo pomocne i to sprawia że ciągle jesteśmy aktualni. To jest ciężkie i wyczerpujące, by pracować na takich obrotach i koncertować praktycznie bez przerwy, by utrzymać pozycję, ale myślę, że jest niezbędne i dowodem jest odzew – tak ciężka praca była dla nas bardzo pomyślna. Niewiele osób słyszało „Abysmal” oprócz piosenki, którą wydaliśmy, ale wydaje się, że jest wokół niej dużo ekscytacji. Więc mam nadzieję, że będziemy to dalej kontynuować tą przygodę.
Zeszłego roku wydaliście DVD „Fool’em All” i widzę tutaj nawiązanie do Metalliki. Czy za tym tytułem kryje się jakaś historia?
Chyba nie do końca… to znaczy jest tutaj pewne nawiązanie do Metalliki – grafika jest podobna, wygląda jak „Cliff’em All”, ale żartowaliśmy, by nazwać tak nasze drugie DVD od dłuższego czasu, bo Brian i ja jesteśmy oryginalnymi członkami i ciągle zastanawialiśmy się „Dlaczego ludziom się to podoba? Dlaczego oni lubią ten zespół? Oszukaliśmy ich! Oszukaliśmy ich wszystkich!” To stąd się to wzięło, to po prostu hermetyczny żart. I fajnie było wydać to DVD, by ludzie zobaczyli członków zespołu, bo wydawało się, że tak wielu ludzi wciąż trzyma się tego składu z Bartem i Shannonem z DVD „Majesty”, a chcieliśmy, żeby zobaczyli nowych i czuliśmy się do tego zobligowani, by ludzie mogli zobaczyć osobowości, które weszły do zespołu. I pod tym względem to było dobre. Bardzo ciężko sprzedać teraz DVD niż np. w 2008. Teraz standardem jest BluRay i może popełniliśmy błąd nie robiąc również BluRay’ów. Jednak mam nadzieję, że w przyszłości oba te tytuły – „Majesty” i „Fool’em All” ukażą się na BluRayu i cokolwiek jeszcze powstanie w przyszłości. Rynek dla kina domowego w metalu nie jest tym, czym był jeszcze parę lat temu. DVD nie sprzedało się tak dobrze, jak „Majesty”, ale wiedzieliśmy że oddani fani będą czekać na to, co jeszcze pokażemy. Myślę, że oglądanie nas w trasie jest interesującą perspektywą, bo pokazuje nas wychodzących z naszej strefy komfortu grających bardziej przystępnie i próbujących sobie z tym radzić. Film jest więc trochę inny niż poprzedni, ale ciągle myślę, że jest zabawny i że ciągle robimy to co powinniśmy.
Wspomniałeś o Bartcie i Shannonie. Czy masz jeszcze z nimi kontakt?
Z Shannonem nie za bardzo, ale wiem, że wrócił do szkoły i że już nie gra na perkusji. Ale z Bartem ciągle jest dobrze, pomagał nam nagrywać nowy album, odszumiając materiał i montując go. Mieliśmy go na ostatnich 2 płytach – mimo że odszedł, dalej jest z nami w studiu, bo nie chcemy stracić tego punktu widzenia w zespole dotyczącego produkcji materiału. Więc naprawdę fajnie, że dalej jest częścią tych rzeczy i częścią rodziny i jest kimś kogo kochamy i komu ufamy. Jest ciągle jednym z moich najlepszych przyjaciół. Zrobiłbym wszystko dla tego kolesia. Połączenie jego i Marka produkujących nowy album (Mark też jest kimś, z kim pracujemy już od dłuższego czasu) wydawało się rodzinnym przedsięwzięciem. Po prostu grupa przyjaciół pracujących razem nad wspólnym celem. Świetnie się bawiliśmy, nie było z nim żadnych waśni. Było parę większych zmartwień między nami i starszymi członkami zespołu, ale gdy staję się starszy żałuję niektórych rzeczy i teraz staję się przyjaciółmi z osobami, z którymi wcześniej byliśmy trochę wrogami, jak Dave i Zach, którzy grali na „Miasma”, naszym drugim albumie. Teraz jest między nami fajnie, to wspaniale być znów przyjaciółmi. Rozmawialiśmy o tym, by jeszcze kiedyś popracować nad jakimś projektem, to naprawdę ekscytujące. Tak naprawdę każdy, kto był w tym zespole był spoko gościem, byli zabawni. Nie zaprosilibyśmy do zespołu kogoś, kto nie miałby dobrej osobowości. Więc naprawdę patrzę z szacunkiem na ludzi, którzy byli w tym zespole.
Wspaniale. Powiedz mi co przygotowaliście na album „Abysmal”? Poinformowaliście fanów, że ten album będzie bardziej melancholijny? Jak to było?
Rozmawialiśmy o melancholii i o tym, że na tym albumie znajdują się pewnego rodzaju smutne wibracje. Chodziło mi o to, że teraz jest więcej walorów emocjonalnych niż wcześniej. Myślę, że to ważna rzecz jaką się robi jako zespół metalowy. Chodzi o to by nie być mechanicznym i bezimiennym, ale także starać się wywołać emocje w słuchaczach. Myślę, że melodic metal i black metal to szczególnie dobre nurty do przekazywania smutnych emocji straty i pustki. Jest na naszej płycie kilka kawałów w tym temacie.
Pierwszy numer 'Receipt’ jest w pewnym rodzaju hymnem samobójczym. Trzeci kawałek 'Abysmal’ ma również negatywny wydźwięk. Myślę, że podejście do nagrywania albumu bardziej na żywo, jak zrobiliśmy to tym razem, pomogło nam w tym. Dzięki temu brzmi on bardziej emocjonalnie i jest bardziej wciągający dla słuchacza.
Popraw mnie jeśli się myślę, może to plotka, ale z tego co wiem, „Nocturnal” miał się nazywać początkowo „Abysmal”?
O tak, to prawda, była taka sprawa. W tamtym czasie The Haunted wydawał płytę na której był kawałek 'Abysmal’. Obecnie The Haunted to zupełnie co innego, to było jakieś milion lat temu. Chciałem zrobić płytę w lekko piekielnym temacie, nagrać krążek koncepcyjny i to jest „Abysmal”. Taka jest także okłada do tej płyty – ukazuje piekło. Również pod względem lirycznym mamy tu dużo powracających tematów piekielnych. Jest piekło osobiste jak w kawałku 'Receipt’, gdzie mówimy o chęci opuszczenia świata i popełnienia samobójstwa. 'Stygiophobic’ jest o fanatycznym religijnym strachu piekła, jak w przypadku człowieka, który tak boi się pójścia do piekła i tego, że jego znajomi też tam trafią, że ledwo jest w stanie funkcjonować. Jest także 'Threat Level Number Three’, który jest o gwałcicielu/molestatorze, który został chemicznie wykastrowany i żyje w pewnego rodzaju osobistym piekle w którym musi sobie z tym radzić, wie on także, że po śmierci pójdzie do piekła. Powracającym tematem tego krążka jest piekło. Jesteś jedną z nielicznych osób, które to wyciągnęły, to super. Z pewnością tylko zatwardziali fani by to wiedzieli.
[śmiech] Winny zarzucanych mu czynów. Jest jakiś kawałek nawiązujący do historii Elizabeth Short?
Nie, nie na tej płycie, nie tak jak na ostatnim krążku. Znajduje się tutaj jednak na pewno mrok związany ze spuścizną zbrodni. Zawsze mi to towarzyszy. Chcę robić rzeczy, które odpowiadają rzeczywistości jak 'Stygiophobic’ i staram się mieć to na uwadze. Coś co się wydarzyło naprawdę jest zawsze straszniejsze niż coś co jesteś w stanie wymyślić.
Jakie są Twoje główne liryczne inspiracje? O ile dobrze wiem, studiowałeś anglistykę. Nie można nie zauważyć jak dobry jesteś w pisaniu tekstów.
Dzięki. Pisanie dla zespołu naprawdę sprawia mi radość, to dla mnie wyzwanie, szczególnie teraz kiedy mamy fanów, którzy chcą słuchać tego co piszę. To, że mam u nich dobrą reputację mnie ekscytuje. Cieszy mnie próbowanie poruszania emocjami słuchaczy, na przykład ich odpychającej strony, czegoś z czym możesz się identyfikować albo czuć rozpacz, którą ja czuję jak w kawałku 'Receipt’.
Często patrzę na przeszłość death metalu, wiele tematów, które poruszamy to klasyka jak atak zombie, wilkołaki czy „utknąłem w grobie i nie mogę się wydostać”. Wszystko już kiedyś było, ale ja lubię podchodzić do tych klasycznych tematów, które wkręciły mnie w death metal kiedy byłem małych chłopcem, i wnieść do nich trochę mojego entuzjazmu i mojego języka. Myślę, że mój styl jest trochę szekspirowski, to pewnego rodzaju stary język.
Jednak dużo tekstów zainspirowanych jest przez moich ulubionych autorów deathmetalowych tekstów – Chrisa Reiferta z Autopsy, Graved i album „Hating Live”. Teksty na tym albumie to był pierwszy raz kiedy spotkałem się z nekrofilią w tekście kawałka. Nekrofilia ta objawiała się jako tęsknota za zmarłą osobą i uczucie jej braku kiedy wciąż się ją kocha. Pomyślałem „Wow, to jest tak straszne i potężne”. Zdecydowanie zostawiło to we mnie ślad kiedy byłem mały. Myślę, że oni mieli na mniej największy wpływ jeżeli chodzi o teksty.
Również Chris Barnes i Cannibal Corpse. Cannibal Corpse teraz też ciągle mają świetne teksty, ale teraz większość pisze Alex i Paul. Cannibal Corpse sprawili, że chciałem robić kawałki w formie krótkich opowieści – jakby każdy kawałek był komiksem z gatunku horroru lub krótkim horrorem. Szczerze to zawsze interesowały mnie horrory i gry fabularne jak Dungeons & Dragons to doprowadziło to do tego, że odnalazłem metal. To było jak: wow, ta muzyka, która jest o szkieletach z mieczami, smokach i zombie, zapomnij o tym człowieku. Spadłem z metalowego urwiska i nigdy mnie już nie widziano.
Jakie są twoje ulubione filmy obecnie?
Jeżeli chodzi o horrory to lubię klasyczne amerykańskie filmy z lat 80., filmy o zabójcach grasujących w okolicy jak „Piątek Trzynastego”, „Halloween”, wszystkie klasyki. Lubię też klasyczne amerykańskie filmy o zombie „Noc Żywych Trupów”, „Świt Żywych Trupów”, „Dzień Żywych Trupów”. Myślę, że „Świt Żywych Trupów”, wersja oryginalna to prawdopodobnie mój ulubiony film. Jest ponury i przygnębiający, pokazali jak nudny może być koniec świata kiedy jesteś uwięziony gdzieś i nie jesteś bezpieczny. Naprawdę zaczynasz zdawać sobie sprawę jakie to przygnębiające.
Kolejny film, który miał na mnie wpływ to „Buio Omega” znany też pod tytułem „Beyond the Darkness”. To stary europejski horror z lat 70. Jest naprawdę krwawy i znajduje się w nim scena gdzie koleś balsamuje swoją ukochaną w swoim własnym domu. To było jak: wow! To też stało się inspiracją 'Deathmask Divine’ z „Nocturnal”. To naprawdę świetny film… jak te wspaniałe teksty wcielone w życie. Takie rzeczy miały na mnie wpływ. Lubię też europejskie klasyki jak „Beyond”, „Deep Red”, „Argento”… Lubię takie filmy, nie jest to może sztuka najwyższych lotów jeżeli chodzi o fabułę, ale lejąca się krew i atmosfera terroru jest bardzo silna w tych filmach.
Myślisz, że znajdziesz czas by posłuchać polskich zespołów, które będą otwierać wasze koncerty? Drown My Day zagrał już parę koncertów zagranicą, Soundfear i Unanswered też są warte posłuchania.
Zazwyczaj tak robię, polska scena metalowa jest jedną z moich ulubionych, zwłaszcza jeżeli chodzi o death metal. Ciekaw jestem co te zespoły pokażą i pewnie je sprawdzę, zwłaszcza, że polecasz.
W listopadzie w Polsce odbędzie się Deathcrusher 2015. Podczas dwóch dni festwalu na jednej scenie wystąpią takie zespoły jak Voivod, Carcass, Obituary i Napalm Death. To rzadkość na polskiej scenie, więc fani metalu nazwali tę imprezę „metalowe święto roku”. Chciałbyś dołączyć do takiego lineupu? Carcass jest często wymieniany jako Twoja inspiracja.
Carcass jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych zespołów. I jeżeli będę miał okazję z nimi zagrać to wykorzystam ją. Voivod to kolejna legenda, świetny zespół. To na pewno będzie zajebista impreza, brzmi świetnie.
Chciałbyś coś przekazać polskim fanom?
Przyjdźcie nas zobaczyć, przynieście swoje lufki i bądźcie gotowi na palenie jakiegoś gówna.
Dzięki, widzimy się na koncercie. Jako fan mam nadzieję, że przybiję sobie z Tobą piątkę lub zrobię sobie zdjęcie.
Tak stary, mam nadzieję, że napijemy się piwa lub tej wódki z trawą! Dzięki!
Premiera nowej płyty „Abysmal” została zaplanowana na 18 września 2015 r. Poniżej prezentujemy okładkę dzieła:

