Pozostał jeszcze niecały tydzień do pierwszego gigu Breakdown of Sanity w Polsce, który będzie miał miejsce w poznańskim Pod Minogą. Rozdaliśmy już dwie wejściówki dla wiernych czytelników Deathmagnetic.pl, więc nadszedł czas by posłuchać paru słów od samego członka BoS na temat dawnych i obecnych inspiracji zespołu, tego dlaczego warto wydawać płyty własnymi siłami oraz co tak naprawdę kryje się za terminem „modern metal”. Zatraćmy się w szaleństwie razem ze szwajcarskim gitarzystą Oliverem 'Oly w Stinglem przedkoncertowym wywiadzie!
Hell-o mówi Mateusz 'Mate’ Sendecki z Deathmagnetic.pl! Jak tam wasze Zdrowie Psychiczne?
Hej! Ma się całkiem dobrze i właśnie się przygotowujemy do trasy, którą rozpoczniemy w czwartek w niemieckim Monachium! Jest druga w nocy a mam wrażenie, że zapomniałem zapakować około 256 rzeczy (śmiech). Ech kurwa…
Jak czegoś rzeczywiście zapomniałeś to przyniosą ci to polscy fani! A jak tam wrażenia z festiwali Open Air Gampel i Wacken and Summer Breeze? Obudziliście swoją muzą szaleństwo w mosh pitcie?
Strasznie nam się podobało i to było naprawdę szalone, festiwalowe lato. Nabraliśmy wiatru w żagle i dobiliśmy do w większości nowych scen na których dotychczas jeszcze nie mieliśmy okazji młócić. I zdecydowanie tak! Czasami mieliśmy wrażenie, że równowaga psychiczna totalnie utonęła w mosh pitcie!
Pod Minogą możecie liczyć na podobna a nawet lepszą rozwałkę! Powiedzcie, co tak naprawdę was skusiło by znaleźć tą odrobinę wolnego czasu w napiętym harmonogramie nadchodzącej trasy i zaserwować nam apetyczną i ostrą metalcore’ową ucztę na pojedynczym gigu w Poznaniu?
Kiedy planowaliśmy obecną trasę, naszym głównym celem było to, by odwiedzić jak najwięcej nowych krajów w których jeszcze nie graliśmy – takich jak Polska! Więc poszukiwaliśmy kompromisu pomiędzy dużą ilością europejskich miast a dającą się ogarnąć marszrutą.
Gdybyście nie przyjechali to byśmy sami się o was upomnieli! (śmiech) A wyprzedzając fakty, czy planujecie powrócić do Polski? A co z trasą po USA o którą wasi fani zza oceanu dopytują się na oficjalnym fejsie?
Jesteśmy oczywiście otwarci na wszelkie propozycje, ale wpierw chcielibyśmy zakończyć obecną trasę! Ale prawdę mówiąc jest to też usankcjonowane tym jakie oferty otrzymamy. Ze względu na fakt, że nasze muzyczne wycieczki są dość drogie a czas który poświęcamy na koncertowanie w danym kraju stosunkowo krótki, po prostu musimy mieć pewność, że gigi które będziemy grali będą dobrze zorganizowane i adekwatnie opłacane.
Taka dola muzyków, którzy działają poza granicami wytwórni i promotorów ale o tym później. Nazywacie gatunek w którym się obracacie modern metalem. I rzeczywiście wyraźnie słychać waszą muzyczną ewolucję jaką przeszliście pomiędzy metalcore’owym „The Last Sunset” a raczej djentową „Perception” oraz to, że obracacie się w różnych subgatunkach metalu. Zatem jakie były wasze modern metalowe inspiracje kiedyś i obecnie poza wspomnianym na waszym Facebooku „wszystkim”?
Wszystko zaczęło się od nu metalu po roku 2000. Coverowaliśmy wówczas sporo kawałków z repertuaru Limp Bizkit i nasz materiał był bardzo nu metalowy zanim nasze ścieżki skrzyżowały się z Parkway Drive. Następnie Szwajcarię zalała fala nowego metalcore’u, który zdominował wspomniany modern metal powiedzmy 2005 albo 2006 roku. Zresztą było tak wiele stylów, które pokochaliśmy we wcześniejszych latach – od thrashu po punka kiedy jeszcze się w ogóle nie znaliśmy. Po prostu wymieszaliśmy starsze gatunki z nowoczesnymi elementami i tak udało nam się stworzyć zupełnie nowy i własny sound. I nawet jeżeli nasze pierwsze wydawnictwa nie należały do zbyt odkrywczych, to właśnie one pokazały nam w którym kierunku pójść dalej.
A poszliście w zdecydowanie właściwym kierunku! I jeżeli poruszyliśmy już temat inspiracji, czy są jakieś oldschoolowe kapele z lat 80-tych czy 90-tych, które sprawiły, że postanowiliście złapać za instrumenty i mikrofony?
Ależ oczywiście! Nie wiem jak reszta mojej kapeli, ale ja przykładowo byłem wielkim fanem Offspring w latach 90-tych! Byłem pod wrażeniem mocy i szybkości granej przez nich muzyki. Oczywiście każdy z nas słuchał też takich bandów jak Nirvana czy Rage Against The Machine.
A porzucając oldschool i wasze korzenie – czego ostatnio najwięcej słuchacie?
Nie jestem zbyt pewien jak to jest do końca z resztą chłopaków, ale ja na pewno słucham ostatnio sporo Celldweller, Gygax najprawdopodobniej Hansa Zimmera, Carlo polubił Shokram, Tom lubi Kate Perry zaś César zażywa jakiegoś dziwnego, jazzowego towaru (śmiech)
No to macie w kapeli niezły przekrój jeżeli chodzi o gusta muzyczne. A czy jest jakiś album innego zespołu którego premiery oczekujecie jeszcze w tym roku?
Jasne i jestem strasznie ciekaw jak całościowo będzie brzmiało „Ire” od Parkway Drive. Pierwszych parę kawałków które mieliśmy już okazję przesłuchać jest zdecydowanie nu metalowa, więc póki co jest kurewsko dobrze!
Oby ten krążek okazał się świetny i was zainspirował do nowego materiału i kolejnych tras! No właśnie zawsze nas a propos koncertów to interesowało… Co wasza napędzana metalcorem machina woli – zadymione kluby czy raczej ubłocone festiwale?
Oczywiście wolimy gig klubowe! Jesteśmy wtedy nieco bliżej ludzi i dzięki temu wzrasta energia całego występu.
Energii chyba nie brakuje na żadnym z waszych koncertów! A jak jesteśmy brzy fanach i ich bliskości… nalepki na iMaca, tatuaże, rysunki… jaki był największy akt poświęcenia ze strony fanów, który was najbardziej poruszył i którego doświadczyliście?
Wydaje mi się, że to właśnie tatuaże są najpierdolniejszym wyrazem uznania dla naszej muzyki i przyklaskujemy każdej fanowskiej dziarze!
A my przyklaskujemy temu w jaki sposób wydajecie swoją muzę! „The Last Sunset”, „Mirrors” oraz wasz najnowszy album zostały w całości wyprodukowane i zmiksowane przez was. Co sprawiło, że postanowiliście wydać krążek metodą Do It Yourself niż współpracować z jednym z wielu znanych na całym świecie europejskich producentów?
Wiesz co, prawdę mówiąc to produkcja muzyczna jest jednym z moich największych hobby. Od początku mojej muzycznej kariery miałem jasną wizję tego, jak ma brzmieć nasza muzyka. Przez te wszystkie lata starałem się powiększyć swoją wiedzę w tym zakresie, w czasie gdy moja idea „perfekcyjnego brzmienia” krystalizowała się coraz bardziej. Nie wyobrażam sobie, by ktoś inny produkował naszą muzykę, nie ma szans! I również ze względu na ten fakt nie podoba nam się idea, w której ktoś inny miałby zarabiać tyle samo, a czasami nawet więcej niż sam artysta. Rzecz jasna nie chodzi tylko o kasę. To jest po prostu złe. Zawsze chcieliśmy decydować o każdym detalu w naszych projektach bez słuchania czyichś wskazówek i narzucanych na nas ograniczeń.
I nikt nie będzie was ograniczał w tym abyście wydali kolejną płytę po rewelacyjnym „Perception”! Ostatnie słowa należą do was – co chcielibyście przekazać waszym rąbniętym polskim fanom?
Jesteśmy kurewsko podjarani naszym pierwszym polskim gigiem! I jesteśmy ciekawi jak wygląda polski mosh pit… oraz jak pachnie słynna polska wódka (śmiech)


