Katatonia – występowanie zwiększonej lub zmniejszonej aktywności ruchowej.
Powyższa definicja, przywołana w kontekście występów Szwedów z Katatonii w Polsce, może być interpretowana dwojako. Zespół zagrał w Polsce przez trzy wieczory: 4 października w Gdańsku, 5 października w Warszawie i 6 października w Krakowie. Mnie przypadło wziąć udział w ostatnim wydarzeniu, które odbyło się w klubie „Kwadrat”. Promowano płytę „The Fall Of Hearts”, jednakże w setliście nie brakowało utworów z „The Great Cold Distance” czy „Night Is the New Day”.

Muzycy, znani z powściągliwych choreografii, nadrabiali kunsztem i umiejętnościami. Jonas Renkse, wokalista z grzywą bujnych włosów zasłaniających całą twarz, dbał także o należyty kontakt z publiką. Nie był przesadnie rozgadany, ale doskonale wiedział kiedy i jak skomplementować widzów. Przedstawił także nowych członków zespołu – Daniela Moilanena oraz Rogera Öjerssona. Fani, których rozgrzał support – w tej roli VOLA i Agent Fresco – już od samego początku występu dawali upust swojej energii. Co jak co, ale widać było, że formuła koncertu przypadła im do gustu. Mnie trochę mniej.
W opisanej przeze mnie recenzji nowej płyty „The Fall Of Hearts” porównałem nową Katatonię do spaceru przez Skandynawię. Koncert przypominał raczej spływ rzeką Åreälven, zwieńczony upadkiem z wodospadu Tannforsen. Zaprezentowane aranżacje, nawet dość spokojnych utworów, były przepełnione drapieżnością i przesterem. Odpowiedź, czy to dobrze czy nie, zależy już od Was samych.
Od momentu zagrania „Soil’s Song” – aż do końca bisów – w klubie panowała ognista atmosfera, chociaż część publiki zdecydowanie przesadzała z ekspresją własnych emocji. Pochwalić należy jednak brak telefonów (czy też, o zgrozo, tabletów) robiących miliony zdjęć i nagrywających koncert w miernej jakości.

Na plus wypadły zagrane wersje „Serein” (to mój faworyt z nowej płyty) oraz „My Twin”, brzmiące tak jak zagrane zostało na krążku. Rozczarował mnie brak „The Racing Heart”, które zagrane zostało w Gdańsku i słabo wykonana wersja „For My Demons”. Utwory zagrane na koniec, czyli klasyki Katatonii – „Lethean” i „July” – sprawdziły się doskonale. Godne zakończenie koncertu.
Warto zobaczyć Katatonię na żywo, ale jest to raczej jednorazowe doświadczenie.
- Last Song Before the Fade
- Deliberation
- Serein
- Dead Letters
- Day and Then the Shade
- Serac
- Teargas
- Criminals
- The Longest Year
- Evidence
- Soil’s Song
- Old Heart Falls
- For My Demons
- Leaders
- In the White
- Forsaker
- Ghost of the Sun
- My Twin
- Lethean
- July

![Katatonia: Relacja z koncertu w Krakowie [06.10.2016]](https://deathmagnetic.pl/wp-content/uploads/2016/10/20161006_220258-1024x576.jpg)