Katatonia przebyła długą drogę. Nie kontynuuje już podróży ścieżką obraną na swoim debiucie „Dance Of December Souls”. Wszak było to ponad dwadzieścia lat temu! Zbliżające się koncerty w Polsce to idealna okazja, aby przyjrzeć się wydanej w tym roku płycie „The Fall Of Hearts”.
Zespół będzie grać w Polsce przez trzy wieczory: 4 października w Gdańsku, 5 października w Warszawie i 6 października w Krakowie. Należy się spodziewać, że utwory pochodzące z opisywanego krążka znajdą się w koncertowej setliście. Niezmiernie mnie to cieszy, gdyż album od razu znalazł drogę do mojego serca. Po wysłuchaniu pierwszego singla – „Old Heart Falls” – będącego niejako następcą rewelacyjnego utworu z poprzedniej płyty (mowa o „The Racing Heart”) wiedziałem, że należy spodziewać się wiele dobrego po nowym dziele Szwedów. Krok, a nawet dwa, w stronę progresywnego rocka to przemyślana i owocna decyzja.
Jonas Renkse i Anders Nyström, czyli założyciele zespołu, napisali lwią część nowego materiału i zajęli się produkcją. Obecność nowego gitarzysty – Rogera Öjersson (wcześniej w zespole Kamchatka) wniosła zwiększoną liczbę gitarowych solówek. Czad! Warto nadmienić, że usłyszymy także nowego perkusuję – Daniela Moilanena.
Podróż rozpoczynamy niemal w miejscu, w którym zakończyliśmy po przesłuchaniu „Dead End Kings”. Pierwszy utwór, czyli „Takeover” wita nas znajomym, mrocznym klimatem i wzniosłym tonem, tak charakterystycznym dla Katatonii, i różnym od podniosłości znanej w innych gatunkach muzycznych. Tutaj jest i lekko, i ciężko. I mrocznie, i radośnie. Ot, cała Katatonia. Nie ma chwili na odpoczynek.
Dwa następne utwory: „Serein” i „Old Heart Falls” stanowią opus magnum płyty. Możliwe, że to opus magnum całej twórczości zespołu. Odpowiednia ilość dramatyzmu służy budowie napięcia, którego ujście znajdziemy w doskonale zaaranżowanych utworach. Chylę czoła przed zdolnością muzyków do tworzenia chwytliwych refrenów posiadających odpowiednią moc. Wokal brzmi fantastycznie, gitary z odpowiednim pazurem, a nowa osoba na stanowisku bębniarza nadaje albumowi odpowiedniej płynności. Czuć, że zespół ma siłę i chęć!
Słuchaczowi zaoferowano także dwa spokojniejsze utwory – „Shifts” łagodnie sunący do przodu i „Pale Flag”, który jest niczym przystanek w podróży, nocleg przy ognisku gdzieś w odległej Skandynawii. Oczywiście po całodniowym marszu. Kończący krążek „Passer” wznieca jednak ponownie pasję. Zespół zdaje się mówić: „Nie bój się, nie kończymy podróży. Ruszamy dalej”.
Pogodna i ciepła jesień to idealny moment na pieszą wędrówkę w akompaniamencie tego albumu. Drogi Słuchaczu mam nadzieję, że Ty także, dasz się ponieść albumowi „The Fall Of Hearts”.
02. “Serein”
03. “Old Heart Falls”
04. “Decima”
05. “Sanction”
06. “Residual”
07. “Serac”
08. “Last Song Before the Fade”
09. “Shifts”
10. “The Night Subscriber”
11. “Pale Flag”
12. “Passer”

Wyro(c)k
0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway To Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master Of Puppets
- Pierwsze Wrażenie8
- Instrumentarium9
- Wokal8
- Brzmienie7
- Repeat Mode7
