Po chwilowej przerwie od pisania recenzji w moje ręce wpadły dwie reedycje od Metal Mindu, obie należące do niemieckiego zespołu Hackneyed. „Death Prevails” i „Burn After Reaping”, bo o nich mowa, to klasyczny przykład death metalowego łupania. Gdy jednak otworzymy wkładki obu płyt naszym oczom ukażą się zdjęcia nie potężnych, wydziaranych metalowców, a bandy długowłosych, raczej skromnie wyglądających młodzieniaszków, którzy alkoholowe poczynania starszych kolegów po fachu kojarzyć mogą jedynie z książek lub filmów biograficznych… Zestawienie wyglądu muzyków z metką, jaką jest Nuclear Blast może zakończyć się tylko jednym – włożeniem płyt do odtwarzacza.
Długo wpatrywałem się w zdjęcie młodego wokalisty, Phila, nie dowierzając, że oto jego mięsisty growl słyszę właśnie w głośnikach. Reszta kwintetu zresztą nie pozostała dłużna. Chłopaki uważnie przestudiowali historię niemieckiego metalu, by w rezultacie zagrać jak klasyczny death metalowy band rodem z lat ‘90. Królują tu średnie i szybkie perkusyjne tempa, ostre cięcia rozszalałych gitar i wspomniany gardłowy wokal, który nie pozostawia wątpliwości dlaczego rzeczona wytwórnia zainteresowała się podpisaniem kontraktu z zespołem.
Pierwszy krążek, pochodzący z 2008 roku „Death Prevails”, oprócz typowych blastów i ostrej jazdy w postaci mocarnych riffów (‘Axe Splatter’, ‘Bone Grinder’) serwuje również szereg innych ciekawych rozwiązań. ‘Gut Candy’ to sprytne przeplatanie metalu intrygującym jazzem. Podobnie zresztą jest w ‘Neon Sun’ z tą różnicą, że tu uświadczymy niebanalne gitarowe zagrywki, klimatyczne spowolnienia, ale i standardowe przyspieszenia. Jak na debiut przystało są też złe strony. Jedną z nich jest dźwiękowo monotonny, wręcz komercyjny ‘Ravenous’, a drugą przekombinowany industrialnymi wstawkami ‘Worlds Collide’.
„Burn After Reaping” to wydany zaledwie rok później drugi krążek Niemców z Hackneyed. Całość rozpoczyna krótkie intro, które sygnalizuje, że zespół nie dość, że nie zrezygnował z wybranego na debiucie kierunku, ale jeszcze go w znacznym stopniu dopracował. Aby nie pozostawać gołosłownym, krążek bez wstydu porównać można z dokonaniami takich bandów jak Kataklysm, Hypocrisy czy Bolt Thrower. Nawet brak przesadnie ambitnych solówek nijak nie wpływa na odbiór płyty.
Pulsująca perkusja i prawdziwie mordercze riffy to wizytówka zdecydowanie najlepszego na rzeczonych wydawnictwach utworu o wymownej nazwie ‘Finger On The Trigger’. Na drugim miejscu plasuje się singlowy ‘Deatholution’, który dzięki swej melodyjności wpada w ucho zachowując przy tym należyty dla gatunku ciężar. Klasyczne blasty? Proszę bardzo. 'Kingdom of Thoughts’ to coś dla osób lubiących ostre pogo, a ‘Home Meat Home’ rozpierdala wszystko w koło z siłą szturmującej szarańczy. Nie zabrakło także eksperymentów w postaci lżejszych, miejscami akustycznych „Redying” i rozbrajającego tytułem „Guantanamo Bay Holiday”.
Jak widać na załączonym obrazku wiek nie ma żadnego znaczenia. A przepraszam. Właściwie ma, ale w pozytywnym słowa znaczeniu. Pomyślmy tylko co się stanie, gdy ta piątka młodocianych metalheadów jeszcze mocniej pogłębi swoje nieprzeciętne już umiejętności? Światowej skali sukces gwarantowany!!
P.S. Hackneyed w 2011 wydali krążek zatytułowany „Carnival Cadavre”, a w chwili publikacji tej recenzji zespół rusza właśnie promować swój czwarty w dorobku studyjny album „Inhabitants of Carcosa”.
02. 'Gut Candy’
03. 'Ravenous’
04. 'Axe Splatter’
05. 'Neon Sun’
06. 'Worlds Collide’
07. 'Symphony Of Death’
08. 'Bone Grinder’
09. 'Again’
02. 'Weed Flavoured Meat’
03. 'Deatholution’
04. 'Kingdom Of Thoughts’
05. 'March Of The Worms
06. 'Bloodshed’
07. 'Redying’
08. 'Finger On The Trigger’
09. 'Home Meat Home’
10. 'Putrid’
11. 'Last Man On Earth’
12. '…After Reaping’
0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets
- Pierwsze wrażenie8
- Instrumentarium10
- Wokal10
- Produkcja9
- Repeat mode8

