Począwszy od 1981 roku thrash metal zaczął się bardzo szybko rozwijać, a w przeciągu 5-6 lat był u szczytu popularności, głównie za sprawą takich zespołów jak Metallica, Exodus, Slayer, Megadeth. Mimo tego, że Anthrax także jest prekursorem gatunku, nigdy nie został doceniony w porównaniu do pozostałych wymienionych kapel, które zaczynały w tym okresie. Może przyczyniło się do tego żartobliwe podejście do tworzenia muzyki? Tego nie wiem, ale z całą pewnością album „Among The Living” należy do wąskiego grona najważniejszych krążków thrashmetalowych. Płyta ukazała się w 1987 roku nakładem Megaforce/Island, a uwagę przykuwała m.in. okładka, która była (a właściwie wciąż jest) bardzo intrygująca.
Charakterystyczny artwork został namalowany przez ilustratora, Dona Brautigama. Nazwisko artysty może nie jest bardzo znane, ale jego portfolio mówi samo za siebie. To właśnie Brautigam jest autorem okładek „Master Of Puppets” Metalliki, „The Ritual” Testamentu i „The Razor’s Edge” AC/DC. Tajemniczy rysunek zdobiący „Among The Living” został namalowany na desce farbami akrylowymi przy użyciu pędzla oraz aerografa (co wtedy było jeszcze rzadkością) i jest utrzymany w ciemnej i ponurej kolorystyce. Kompozycja dzieła jest symetryczna, a sam obraz przedstawia tłum identycznych ludzi, w którego centrum stoi wyróżniający się starszy mężczyzna w kapeluszu, który prawdopodobnie wyciąga rękę w powitalnym geście. Intrygującego mężczyznę otacza żółty kontur, który zdaniem portalu puregrainaudio.com sugeruje „nadprzyrodzoną aurę i podkreśla psychologiczną głębię i ambiwalentny sens kompozycji”.
Początkowo twierdzono, że okładka jest oczywistym nawiązaniem do popularnej powieści Stephena Kinga „Bastion” (na podstawie tej książki został napisany tekst do utworu tytułowego) i tajemniczego antagonisty zwanego Randal Flagg Inni natomiast doszukiwali się w niej postaci ks. Henry’ego Kane’a, który był głównym antagonistą filmowej trylogii „Poltergeist” (znanej w Polsce jako „Duch”).
Trochę światła dziennego rzucił na to perkusista Anthrax, Charlie Benante, który od początku miał ogromny wpływ na oprawę graficzną wydawnictw i gadżetów kapeli. Twierdzi, że to on opracował motyw przewodni okładki:
Słowa co prawda nawiązywały do książki Stephena Kinga, ale nie myślałem o tym, gdy wpadłem na pomysł artworka. Zawsze interesowałem się horrorami, a tytuł „Among The Living” w zasadzie dotyczył dobra i zła. Chodziło po prostu o to, jak wiele zła jest na świecie. Chciałem przedstawić taką osobę, a konkretnie tłum identycznych ludzi i jedną wyróżniającą się postać, która niczym fala to wszystko zapoczątkowała [chodzi o zło – przyp.red]. Tak powstała okładka.
Z kolei w innym wywiadzie Charles potwierdza, że rzeczywiście przy tworzeniu grafiki inspirowano się filmem „Poltergeist”:
„Poltergeist” bardzo mi się spodobał pod względem wizualnym, naprawdę bardzo fajnie wyglądał. Nie chciałem mieć jakiegoś złego demona na okładce, chciałem mieć kogoś, kto mógłby być kaznodzieją, czy coś w tym stylu.
Oryginalny pomysł Dona Brautigama został bardzo ciepło przyjęty przez thrasherów z wschodniego wybrzeża. Na tyle, że artysta zaprojektował także okładki dwóch następnych wydawnictw Anthrax (chodzi o „State of Euphoria” i „Persistance of Time”), jednak nie zyskały już one takiej popularności. Tymczasem motyw z „Among The Living” już dziś został okrzyknięty kultowym i do dziś jest promowany przez muzyków i często zdobi koszulki czy kostki gitarowe, które można nabyć m.in. na koncertach i oficjalnej stronie kapeli. Co ciekawe oryginalny obraz, który wcześniej uzupełniał prywatną kolekcję Jona Zazuli (założyciela wytwórni Megaforce Records), kilka lat temu pojawił się na aukcji i został nabyty przez anonimowego kupca za…3,000 dolarów. Z tego faktu na pewno nie jest zadowolony Charlie Benante, który bardzo żałuje, że nie może być jego właścicielem.


