W niniejszej playliście chciałbym wyjaśnić pewną kwestię, którą zawarłem w swoim opisie. Wspomniałem tam, że mam 'duszę punkowca’. Nadszedł czas aby wyjawić kilka moich ulubionych punkowych kapel:
Dr Know – Mr. Freeze (Plug In Jesus’ EP 1984)
Dr Know to zespół, który ostatnimi czasy zawładnął moim odtwarzaczem. Moja przygoda z nim zaczęła się po przesłuchaniu albumu „Undisputted Attitude” Slayera, na którym znalazł się cover tego utworu. Tak bardzo mi się spodobał, że niemal natychmiast sprawdziłem, jak brzmi jego oryginalna wersja. Wsiąkłem już po pierwszym siarczystym riffie i od tej pory stałem się ich wielkim fanem. 'Mr. Freeze’ to Dr. Know w najczystszej postaci: brudny, szybki, ciężki hardcore prosto z Kalifornii przepełniony furią. Zagadką pozostaje dla mnie, kim jest tytułowy 'Mr. Freeze’? Od razu wyjaśniam, że nie opowiada on o komiksowym antagoniście znanym z przygód o Batmanie, w którego rolę w filmie ,Batman i Robbin’ wcielił się Arnold Schwarzeneger. Dla porównania zamieszczam również interpretację tego kawałka w wersji Slayera.
Wendy O Williams – Goin’ Wild (Kommander of Kaos 1986)
Mówiąc o punk rocku nie sposób nie wspomnieć o jego niekwestionowanej królowej – Wendy O Williams, która niewątpliwie jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w historii rocka i metalu. Każdy jej występ był niczym balansowanie na krawędzi życia i śmierci. Wysadzała cadillaki, rozwalała telewizory młotem kowalskim, przepiłowywała gitary piłą mechaniczną, wyskakiwała w ostatniej chwili z pędzących samochodów, które potem rozbijały się o materiały wybuchowe, a za okrycie wierzchnie wystarczała jej czarna taśma zaklejająca piersi oraz rozprowadzona po nich pianka do golenia. Natomiast prywatnie: brała udział w pokazach erotycznych, grała w pornosach, nienawidziła muzyki disco, była wegetarianką oraz obrończynią praw zwierząt. Przy niej Joan Jet przypominała grzeczną, ułożoną dziewczynkę, a Nina Hagen podstarzałą bywalczynię lumpexów po przedawkowaniu Vicodinu. Jednym z jej kawałków, który najlepiej oddaje jej niepokorny charakter jest 'Going Wild’, będący genialnym połączeniem klasycznego heavy metalu i punk rocka. Po łagodnym łagodnym, balladowym wprowadzeniu, Wendy i jej ekipa ujawniają swoją dziką naturę. Słuchając jej chropowatego, gardłowego wokalu, nietrudno odnieść wrażenie, że nie jest jedną z tych wokalistek, która chce oczarować wszystkich swoim głosem. Jeśli myśleliście, że pierwszą growlującą kobietą była Angela Gossow z Arch Enemy, to jesteście w błędzie. Niektórzy malkontenci mogą twierdzić, że muza wydawana pod szyldem WOW jest mniej zadziorna i bardziej komercyjna niż to co prezentowała w Plasmatics, jednak w dalszym ciągu to bardzo dobry materiał. Aby pokazać, jak z grubsza wyglądały jej występy na żywo, zamieszczam również link z jej występu w programie Joan Rivers, w którym wymachiwała piłą mechaniczną.
https://www.youtube.com/watch?v=uUvGcKwN3q8
https://www.youtube.com/watch?v=a5b34MqB1d0
The Exploited – Never Sell Out („Fuck The System” 2003)
The Exploited to bogowie hard core punka. Z każdym kolejnym albumem Wattie Buchan i reszta dawali jasno do zrozumienia, że ,punk nie umarł’. Dlatego trochę niepokoi fakt, że przez 13 lat od premiery świetnego „Fuck The System” nie pojawił się jego następca. Ale apropos, „Fuck The System”… chciałbym przedstawić singiel, który go promował – 'Never Sell Out’, do którego zrealizowali również teledysk – a w przeciągu swojej długoletniej kariery nie nakręcili ich wiele . Podobnie jak reszta utworów z tego krążka 'Never Sell Out’ to bezkompromisowy hardcore z silnymi wpływami thrashu. Gdy następuje zwolnienie tempa i bas zaczyna wygrywać główny riff, wchodzi również dość progresywnie brzmiąca gitara, przeradzająca się we wściekłe chaotyczne solo, które potem uspokaja się i staje się bardziej melodyjne. To dowód na to, że Wattie nie jest sztywnym ortodoksem, który ignoruje muzyczne trendy. Facet dobrze orientuje się w nowych stylach ciężkiego grania i umiejętnie przemyca je do muzyki Exploited, zachowując przy tym swój charakterystyczny styl. Nie są to już prostackie kawałki w stylu 'Sex& Violence’. Mam tylko nadzieję, że Exploited wydadzą jeszcze coś nowego i znów udowodnią, że nawet w dzisiejszych czasach punk może być gatunkiem postępowym zarówno muzycznie jak i ideologicznie.
Dead Kennedys – Police Truck (strona B singla Holiday In Cambodia 1980)
Dead Kennedys przez wielu jest uznawany za prekursorów hardcore punk, choć sami spostrzegali siebie jako zespół grający new wave. Ich twórczość niejednokrotnie uderzała w sam rdzeń tego, co powszechnie było nazywane 'amerykańskim stylem życia’. Sama nazwa zespołu była obaleniem mitu ,amerykańskiego snu’, który w rzeczywistości okazał się być picem na wodę. Ponadto ich czarnoskóry pałker D.H. Peligro zniósł stereotyp punk rocka jako muzyki wyłącznie dla białych. Teksty Jello Biafry nieraz odsłaniały brutalną rzeczywistość Ameryki za rządów Regana, jednak słowa do 'Police Truck’ były naprawdę ostrym przegięciem pały. Powszechnie wiadomo, że Stany Zjednoczone lat 80 były państwem policyjnym, natomiast ten kawałek był tego najdobitniejszą definicją. Opowiada on o policjantach, którzy jeżdżą po pijaku radiowozem po mieście, bijąc przy tym meneli i gwałcąc prostytutki. Krótko mówiąc są to ,Chłopcy Radarowcy’ w wersji hardcore. Natomiast jeśli chodzi o warstwę muzyczną, na szczególną uwagę zasługują gitarowe popisy East Bay Ray’a, który według mnie jest punkowym wirtuozem tego instrumentu. Jego brak na liście 100 najlepszych gitarzystów wszechczasów według magazynu „Rolling Stone” osobiście uważam za wielkie nieporozumienie, tak jak większość zestawień tego pisma. Utwór co prawda nigdy nie ukazał się oficjalnie na żadnej studyjnej płycie grupy, co nie zmieniło faktu, że policja miała na celowniku ich koncerty. Jeżeli irytuje Was niemoc wobec władzy możnych tego świata, to muzyka Dead Kennedys jest właśnie dla Was.
ZEKE – Death Alley („Death Alley” 2001)
Znacie może serię gier komputerowych ,Tony Hawk’s Pro Skater’? Jeśli tak, to zapewne wiecie, że to świetna gra, która poza pasjonującą rozgrywką, słynie również z fantastycznej ścieżki dźwiękowej, gdzie obok utworów znanych wykonawców można również usłyszeć kapele amerykańskiego podziemia, również zasługujących na szczególną uwagę. Jedną z nich jest ZEKE, której utwór 'Death Alley’ znalazł się w czwartej części sagi gier sygnowanej nazwiskiem Tony’ego Hawka. Jak na prawdziwy hardcore przystało, nie jest to żadne muzycznie złożone arcydzieło z poetyckim tekstem. To 2 minuty i 15 sekund najdzikszego szału. Przecinające utwór partie gitary prowadzącej nie są może dziełem wirtuoza, jednak sprawiają, że nie jest to jakiś garażowy jazgot. Zarówno 'Death Alley’ jak i inne kawałki ZEKE, to dowód na to, że hardcore punk w Ameryce wcale nie skończył się w 1986 roku, tak jak utrzymuje wielu jego dawnych weteranów.
https://www.youtube.com/watch?v=nTLpcW248SI
Inkwizycja – 'Zemsta’ („Wojny Nie Będzie” 2014)
A teraz czas na coś z naszego rodzimego podwórka… Premiera albumu Inkwizycji „Wojny Nie Będzie”, który był ich pierwszym wydawnictwem po 12 latach, osobiście uważam za jedno z największych wydarzeń muzycznych 2014 roku na polskiej scenie rockowej. Z tego samego założenia nie wyszła natomiast większość mediów muzycznych, które z jakiś względów przemilczały ten fakt. Cała płyta zrobiła na mnie spore wrażenie, jednak to kawałek 'Zemsta’ zapadł mi na dłużej w pamięci. Jest mroczny, powolny, a przy tym brzmi topornie, co zbliża go do estetyki wręcz deathmetalowej. Również partie wokali nieraz zahaczają wręcz o growl, co wraz z wyśpiewywanym tekstem brzmi dość groźnie jak na zespóło punkowych korzeniach. To co sprawia, że ten utwór łatwo zapada w pamięć jest jego dość złowrogi refren ,Zemsta, Zemsta, Zemsta na wroga/ Z Bogiem, a choćby mimo Boga’, którego wręcz nie sposób nie nucić sobie pod nosem.
