Przyznam się, że scena metalowa ze słonecznej Italii nigdy mnie aż tak nie porywała. Nie wiem, dlaczego tak jest i dociekać tego nie będę. Tak już wyszło. Oczywiście są tam interesujące zespoły – Aborym, Death SS, Bulldozer, Monumentum czy Sadist, których twórczość doceniam, jednak w poszukiwaniu muzyki metalowej kierowałem się w inne rejony świata. Niemniej stało się coś, co sprawiło, że kraj w kształcie buta zwrócił moją uwagę dzięki pochodzącemu z Bari Dewfall.
Powstała w 2003 r. grupa swoją pierwszą płytę zatytułowaną „V.I.T.R.I.O.L.” wydała dopiero sześć lat później – w 2009 roku. Po 9 latach od debiutu przyszedł czas na jego następcę. I tak 18 października tego roku ukazał się „Hermeticus”. Zespół określa muzykę zawartą na nim jako potężny i nawołujący dźwięk pochodzący z dawnych europejskich korzeni. To album koncepcyjny, który łączy historię, naturę i literaturę tworząc symboliczny portret ukazujący ezoteryczny mit o cesarzu Fryderyku II, średniowiecznym władcy, który długo rządził we Włoszech.
Opis całkiem zgrabny, przyznam szczerze, ale trzeba jeszcze się przekonać czy muzyka Włochów potrafi się obronić. Ku mojej uciesze Dewfall zaprezentował swoją własną wersję ciekawego death/black metalu. Nie jest to mimo wszystko wyłącznie brutalny rodzaj tej muzyki zagrany na wysokich obrotach. Owszem, na „Hermeticus” znajdują się ekstremalne momenty, ale są też świetne rytmiczne riffy czy solówki, a przy okazji znalazło się miejsce na czyste wokale. To nadaje płycie wielowymiarowości i dzięki temu jest ona zróżnicowana.
Już pierwszy utwór ‘The Abomination Throne’ daje całkiem dobry obraz tego, czego można się spodziewać po „Hermeticus”. Można w nim usłyszeć muzyczną różnorodność – oczywiście w obrębie stylistyki obranej przez Dewfall. Natomiast ‘The Eternal Flame Of Athanor’ ma świetny rytmiczny riff dobry do headbangingu, a gdzieś w okolicach trzeciej minuty ekipa z Bari zwalnia i przechodzi w iście heavy metalowy motyw – głównie za sprawą melodii granej na gitarze i solówkom. Dobre momenty do pomachania głową i melodie ma też „Moondagger”. Zresztą w wielu momentach „Hermeticus” zaskakuje zwrotami akcji i melodyką – na szczęście nie jest to „słodkie” tylko pasujące do klimatu płyty. To słychać też w zamykającym ‘Apostasy Of Hopes’.
Warto również wspomnieć o gościach, którzy udzielili się wokalnie, a są nimi: Davide Straccione z Shores Of Null w ‘The Abomination Throne’ i V’gandr z Helheim i Taake w „Apud Portam Ferream”.
Warto sprawdzić Dewfall i przekonać się, że potrafią stworzyć interesującą muzykę. Mnie kupili i cieszę się, że mogłem zapoznać się z „Hermeticus”. A im częściej go słucham, tym lepiej mi wchodzi. Nie ma potrzeby popijać.
www.facebook.com/DewFallOfficial
www.shop.naturmacht.com
2. Murex Hermetica
3. Monolithic Dome
4. Apud Portam Ferream
5. The Eternal Flame Of Athanor
6. Moondagger
7. The Course To Malkuth
8. Apostasy Of Hopes

Wyro(c)k
0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets
- PIERWSZE WRAŻENIE8
- INSTRUMENTARIUM9
- WOKAL8.5
- BRZMIENIE8,5
- REPEAT MODE9
Warning: A non-numeric value encountered in /home/platne/serwer384276/public_html/deathmagnetic.pl/wp-content/plugins/smartmag-core/inc/reviews/review.php on line 89
