Były wokalista Exodusa, Rob Dukes, wywołał niedawno małą burzę, wypowiadając się na temat ekipy Gary’ego Holta. Muzyk, który nie kryje goryczy po niezbyt przyjacielskim rozstaniu z zespołem, określił Exodusa „kretynami”. W niedawnym wywiadzie dla „Opie And Jim Norton” Dukes mówił z kolei o atmosferze, która panowała w grupie przed jego odejściem:
Wszystko toczyło się swoim biegiem… Wiecie, oni zakończyli to strasznie gównianie. Koncertowałem z nimi prawie 10 lat. Potem wymienili management, a ja powoli czułem, jak wszystko mi się wyślizguje.
Wiesz o tym, patrząc na to gówno i myślisz: „Ahhh, powinienem po prostu odejść.” Byłem nieszczęśliwy. Nie podobała mi się nowa muzyka, którą tworzyli. Uważałem, że to gówno. Wyraziłem swoją opinię. Wszystko obróciło się wtedy przeciwko mnie.
Zapytany o to, dlaczego sądził, że nowa muzyka Exodusa była „gówniana”, Rob odparł:
Nie było w niej pasji. To było bezmyślnie powtarzane gówno, które robiliśmy cały czas w kółko. Nie było w tym życia, więc zacząłem się separować. Wtedy byłem pod dużą presją. Pobrałem się, przeprowadzałem, miałem na głowie masę rzeczy. A oni zwolnili mnie w trakcie mojego miesiąca miodowego – jakoś 3 dni po moim ślubie, co naprawdę było do dupy. I, szczerze mówiąc, nie usłyszałem tego od żadnego z nich. To pozostawiło mnie nieco wkurzonym. Ale to przeszłość, teraz radzę sobie o wiele lepiej, niż kiedykolwiek wcześniej.
Atmosfera była zła, za to ostatnia płyta Exodusa wydana z Dukesem, „Exhibit B: The Human Condition”, to kawał świetnego grania:
