Fred Durst zapałał niedawno miłością do Rosji – w mediach społecznościowych prowadził on obszerną relację z podróży oraz wyznawał swoją miłość do naszych wschodnich sąsiadów, a obecnie wpadł na nowy pomysł: zamierza przeprowadzić się na Krym, by wyprodukować tam film oraz materiały dla telewizji.
Pomimo, że ukraińskie władze odradzają osiedlania się na tym terenie, premier Krymu wystosował list otwarty, w którym obiecał, że zamieni ten region w „nowe Beverly Hills”. Celebrytom osiedlającym się nad Morzem Czarnym zostały także obiecane darmowe domy w zamian za promocję regionu. Widocznie Durstowi, który przebywał w Rosji wraz ze Stevem Tylerem spodobał się ten pomysł.
Rosyjskie media donoszą, że wokalista jest zainteresowany przeprowadzką na Krym na okres pół roku, by wznieść Rosję na nowy poziom przemysłu filmowego i pracować na „świetlaną przyszłość Krymu i Rosji”.
Sam Durst wyznał również, że jego żona Ksenia, która urodziła się na Krymie, już uczy go języka rosyjskiego.
Czy zatem premiera najnowszej płyty Limp Bizkit „Stampede of the Disco Elephants” znów się opóźni? Jak widać, są rzeczy ważne i ważniejsze, a nowa muzyka chyba nie należy już dla Freda do tej drugiej kategorii.

