Występowanie na scenie nierozerwalnie wiąże się z wpadkami, które towarzyszą artystom w występach na żywo. Popękane struny, zapominanie tekstu i problemy techniczne to codzienność dla muzyków. Jednak nie każdą wpadkę można wspominać z uśmiechem. Do faili, które mogły skończyć się olbrzymią tragedią niewątpliwie należy wypadek Jamesa Hetfielda w Montrealu, który ma dzisiaj swoją 23. rocznicę.
Był 8 sierpnia 1992r. Metallica na deskach sceny w Montrealu grała „Fade To Black”, nic nie zwiastowało zbliżającej się katastrofy. James Hetfield rozgrzewał publiczność skandującą znane słowa utworu, kiedy tuż obok niego nastąpił wybuch płomieni. Tego dnia zespół zrozumiał jak ważna jest komunikacja z pirotechnikami i ustalenie dokładnych szczegółów występu. Poparzenia jakich doznał muzyk przy bliskim spotkaniu z ładunkami wybuchowymi mogły zakończyć jego karierę gitarzysty. Na szczęście udało mu się odzyskać sprawność. Wpadka z Montrealu do dziś jest jedną z najniebezpieczniejszych sytuacji jakie spotkały Metallikę na scenie, oby spełniła rolę przestrogi także dla innych kapel.
Oto jak sytuację wspomina zespół:
https://www.youtube.com/watch?v=W7Pn48o9bhU&feature=youtu.be
