Wygląda na to, że niedawna wypowiedź Kevina Lymana, jednego ze współorganizatorów Rockstar Energy Drink Mayhem Festival wywołała w środowisku muzyków metalowych małą burzę. Na stwierdzenie, że „metal stał się szary, łysy i gruby” najpierw zareagował Kerry King, krytykując Lymana i cały jego festiwal. Kolejną osobą, która poczuła się urażona słowami promotora jest Randy Blythe. Frontman Lamb of God skomentował na swoim Instagramie powyższą wypowiedź, pisząc:
Wiecie, że nie piszę tutaj zbyt wiele o mojej kapeli. To konto służy do publikacji moich fotografii i innych kreatywnych przedsięwzięć – muszę jednak poświecić chwilę, aby napisać o czymś, co ostatnio mnie irytuje, czując jednocześnie, że obraziło to nieco naszych fanów i scenę metalową, która wspiera mój zespół (szczególnie kobiety).
„Metal zaczął odpychać od siebie kobiety, bo nabrał lat. Metal stał się szary, łysy i gruby.” Na taką generalizację dotyczącą metalowej sceny pokusił się niedawno Kevin Lyman, współorganizator festiwalu Mayhem. Nazywam to bredniami.
Chciałem poczekać do naszej trasy, aż to wygłoszę, więc… patrząc jak wielkie tłumy, dla których graliśmy podczas tego cyklu złożonego z 4 kapel (oprócz Lamb of God w koncertach uczestniczą też Slipknot, Bullet For My Valentine i Motionless In White – przyp. red.) śpiewają, a wśród nich mnóstwo jest dziewczyn, zbiera mnie na śmiech. Nie jestem najmłodszym kolesiem na świecie, ale z mojego punktu obserwacyjnego scena metalowa radzi sobie całkiem nieźle.
Ja, gość z punkowej sceny lat 80′, który w jakiś sposób został wokalistą metalowej kapeli, a w chwili obecnej dołączył do grona najlepiej sprzedających się autorów, spotkałem masę młodych fanów, którzy kupili moją książkę i wielu z nich było kobietami. Lamb of God, metalowa kapela, właśnie wydała nowy krążek – w tej chwili jesteśmy w zaciętym wyścigu z Jillem Scottem (świetnym wokalistą R&B, którego sam jestem fanem) o najwyższe miejsca na notowaniach Billboard i jeśli wystarczająco dużo ludzi zakupi nasz krążek przed czwartkiem, po raz pierwszy w karierze osiągniemy 1. pozycję.
Jill Scott ma dużo większą bazę fanów od nas, ale metalowcy wciąż kupują płyty. Nawet jeśli dojdziemy do 2. czy 3. miejsca, to wciąż będzie coś wielkiego. Są też tony młodszych, metalowych kapel. Nasza scena jest żywa i zdrowa, będzie wciąż rosła, a młode zespoły zostaną headlinerami, jeśli fani ich wesprą.
Swoją wypowiedź Blythe kończy słowami:
Więc, sorry, metal to nie rozwodnione popowe bzdury dla małoletnich mas, ale trzyma się dobrze. Dzięki wszystkim za przychodzenie na koncerty, kupowanie naszych płyt i wspólne śpiewanie! Dzięki za tworzenie nowych kapel i utrzymywanie tego przy życiu! Doceniamy to i kochamy was. Nie jesteśmy ładni, ale na pewno robimy to, co do nas należy, a ja nie jestem ani łysy, ani gruby.
