Dez Fafara to człowiek mocno kojarzy ze sceną nu metalową. Wraz z Coal Chamber wokalista rozwijał ten odłam ciężkiej muzyki i pomimo faktu, że jego zespół nigdy nie osiągnął takiego statusu jak Korn czy Deftones, to jego debiutancki album z 1997 roku sklasyfikował grupę jako jedną z najbardziej obiecujących na, wtedy dopiero rosnącej, scenie nu metalowej.
W niedawnym wywiadzie dla Metal Hammera Fafara opowiadał o początkach nu metalu:
Pomiędzy zespołami można było zauważyć duże koleżeństwo. Wszyscy robiliśmy coś wyjątkowego. Deftones tworzyło coś całkowicie innego niż System of A Down z ich ormiańskimi wpływami. Coal Chamber miało z kolei o wiele cięższe brzmienie z naleciałościami gothicu. Byliśmy jedną z niewielu kapel, które rozumiały Bauhausa i The Cure do spółki z Black Sabbath i metallicowym ,,Ride The Lightning”. Patrzyliśmy, jak wszyscy dostają kontrakty, aż w końcu sami zawarliśmy umowę z Roadrunner Records. Reszta to już historia.
Dez został też zapytany o często negatywne reakcje, związane z terminem „nu metal”:
Mój gitarzysta (Meegs Rascón – przyp. red.) skomentował to najlepiej: „Nu metal” był świetnym terminem, dopóki nie przyszła druga fala zespołów, grających taką muzykę – wtedy wszyscy zostaliśmy wrzuceni do jednego worka. Teraz ludzie nazywają Devildriver (inny zespół Deza – przyp. red.) „groove metalem”, ale nie ma zbyt wiele innych grup, które określane są tym mianem. Tak więc gdy nagle pojawi się 10 czy 20 innych kapel, które będą miały to „groove’owe” brzmienie i staną się popularne, to termin „groove metal” nagle zacznie być negatywnie postrzegany.
Jestem dumny, że byłem częścią tej sceny. Nie akceptuje pierdolonych purystów, więc mam to gdzieś. Wiem jednak, że wszyscy robiliśmy coś wyjątkowego i pomogliśmy uratować Los Angeles.
Fafara zdradził również, że wierzy, iż nu metal nie przeminął, pomimo tego, że wiele osób uważa inaczej:
Każdy pyta: „Co z odrodzeniem nu metalu?” Ja na to: „On nigdy nie odszedł!” Jakieś pytania? Slipknot: prawdopodobnie jedna z największych kapel na świecie, zaraz po Metallice – nu metal. Korn: nigdy nie odszedł, teraz jest silniejszy, niż kiedykolwiek – nu metal. Deftones: szykuje się do wydania miażdżącego albumu – nu metal. System of a Down – nu metal. Te zespoły nigdy nie odeszły na dobre. Ale jeśli Coal Chamber powraca i po 13 latach tworzy nowy album, to jest to odrodzeniem? O tych zespołach wciąż słychać, są teraz w szczytowych formach i inspirują wszystkich dookoła. Idź zapytaj gitarzystę Suicide Silence o ulubiony zespół, a odpowiedzi ci, że to Korn.
Tutaj znajdziecie cały wywiad z Dezem, w dużej mierze poświęcony właśnie nu metalowi.

