24 lipca ukaże się wyczekiwany, 7. album studyjny Lamb of God, zatytułowany ,,VII: Sturm Und Drang”. Do tej pory mieliśmy okazję posłuchać trzech utworów z nadchodzącego krążka: ,Still Echos’, ,512’ i najnowszego, ,Overlord’. Ten ostatni jest o tyle ciekawy, że po raz pierwszy słyszymy tam Randy’ego, który śpiewa czysto. Właśnie ten temat został poruszony podczas niedawnego wywiadu z wokalistą, przeprowadzonego przez VH1.com. Blythe został zapytany, czy wciąż odczuwa potrzebę agresywnego śpiewania, na co odpowiedział:
Nie. Nie do końca… Pod pewnym względem tak, ale mam 44 lata. Jestem w tym zespole od 21 lat. Na naszej nowej płycie znajdzie się trochę innego materiału. Jest utwór z czystych wokalem. Mamy kawałki z Chino Moreno z Deftones i Gregiem Puciato z The Dillinger Escape Plan. Jeden numer ma prawie w całości czyste partie wokalne, które śpiewam ja. To była najlepsza zabawia, jaką od wielu lat miałem w studiu. Bo, stary, siedzieć tam i drzeć się przez 4-6 godzin – to gówno szkodzi twojej głowie.
Muzyk dodaje:
Wiem, że ludzie zawsze tak mówią, ale myślę, że to będzie jedna z najlepszych naszych płyt od lat, bo Willie (Adler) i Mark (Morton) naprawdę napisali go razem. Nasz producent, Josh (Wilbur) zdołał ich zachęcić do tego, aby usiedli i wspólnie napisali materiał. To powrót do sposobu, w jaki robiliśmy to dawniej, bo potem przez jakiś czas Mark tworzył numery w domu i nagrywał demówki, a Willie robił to samo. Potem spotykali się i uczyli nawzajem swoich utworów. Na tym krążku zrobiliśmy to tak, jak w naszych początkach. Uważam, że słychać to na albumie i jest on najlepszym, jaki zrobiliśmy od wielu, wielu lat. Wracając jednak do pytania – nie, nie czuję, że agresywne śpiewanie jest czymś, co muszę robić. Nie odczuwam palącej potrzeby robienia tego.
W wywiadzie padło też pytanie na temat tego, czy Randy traktował kiedykolwiek Lamb of God jako pracę:
Z pewnością. Szczególnie od momentu, w którym nie mamy zbyt wiele wolnego czasu i musimy zarobić trochę pieniędzy (śmiech). To praca. Nie chodzi o to, że nie dostarcza mi ona satysfakcji, ale jednak, to praca. Nie mam innego planu… dobrze, mam plan B, który właśnie wykonuję: Napisałem książkę, zorganizowałem wystawę zdjęć, tego typu rzeczy. W tym biznesie nie ma jednak czegoś takiego jak plany na emeryturę. Przychodzi czas na nagranie płyty, potem na trasę – robimy to, aby utrzymać i wyżywić nasze rodziny. Niektórzy ludzie nie lubią, gdy muzycy mówią takie rzeczy, bo niszczy to ich romantyczną wizję bycia w kapeli, ale ta romantyka nie spłaci za ciebie hipoteki ani rachunków. (śmiech)
