J. Bennett z serwisu Noisey odbył rozmowę z byłym członkiem legendarnego Celtic Frost oraz aktualnym gitarzystą, wokalistą i głównym kompozytorem zespołu Triptykon, Thomasem Gabrielem Fischerem. Kilka najciekawszych pytań możecie przeczytać poniżej.
Tytuł najnowszego albumu Triptykon, ,,Melana Chasmata”, to po przetłumaczeniu ,,Głębokie Depresje”. Czy to prawda?
Tak, ciężko przetłumaczyć ten tytuł dosłownie, ale to przybliżone tłumaczenie. Oczywiście, depresja może być cechą geologiczną lub psychologiczną. W tym przypadku chodzi o jedno i drugie. Fragmenty albumu brzmią melancholijnie, ale w większości brzmi to gniewnie. Myślę, że pierwsza część płyty jest dużo bardziej gniewna. Była napędzana przez nienawiść i frustracje wywołaną przez bardzo nieprzyjemne zakończenie działalności Celtic Frost. Ten album jest o wiele bardziej introspektywny i opiera się na osobistych doświadczeniach – nie tylko moich, ale też kilku innych członków zespołu. Wybraliśmy tytuł albumu rok temu, ale od tego czasu wydarzyły się konkretne rzeczy, które uczyniły go jeszcze bardziej stosownym. Na poziomie osobistym była to niezmiernie trudna w ukończeniu płyta i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że tego dokonaliśmy.
Dlaczego była trudna?
Cztery lata od ostatniego albumu były bardzo ciężkie dla niektórych członków zespołu, włączenie ze mną. Nic w moim własnym życiu nie przypominało tego, co działo się cztery lata temu. Moje życie drastycznie się zmieniło, wiele z tych zmian odbyło się poza jakimkolwiek spektrum wyboru. Nie jestem też jedyną osobą w kapeli, która doświadczyła dramatycznych zmian w swoim prywatnym życiu. Oczywiście, nie wiedzieliśmy, że tak będzie, gdy zaczynaliśmy tworzyć krążek.
Brzmi to tak, jakby te osobiste zmiany, o których mówisz, były w dużej mierze negatywne. Czy członkowie Triptykon, łącznie z tobą, są teraz w gorszej sytuacji, niż podczas ostatniego albumu?
Uważam, że w tym momencie każdy wchodzi w fazę poprawy, że się tak wyrażę. Każdy jest na swojej własnej ścieżce, razem ze swoimi własnymi problemami. Nie staram się jednak wyciągać tu żadnych tragedii czy czegokolwiek dramatycznego. Nikt z nas nie chciał znaleźć się w takiej sytuacji, nikt też nie miał pojęcia, że inni zmagają się z czymś podobnym. To całkowity zbieg okoliczności. Przewidywaliśmy czas na pisanie tego albumu całkowicie inaczej. Ale tak jak z wieloma rzeczami w życiu, nie mieliśmy nad tym kontroli. To dlatego pisanie albumu zajęło nam 4, a nie 2 lata. W międzyczasie zaakceptowaliśmy, że przynajmniej trzej członkowie kapeli mają teraz całkowicie inne życie i to poza ich wyborem. Ale jedną z rzeczy, która pomogła nam przejść przez problemy jest to, że mamy zespół i szczerze kochamy muzykę, którą gramy oraz wiemy, że jesteśmy przyjaciółmi. Wiem, że brzmi to banalnie, jak pewien rodzaj rodziny hipisów, ale tak to właśnie wygląda.
Jak źle to wszystko wyglądało?
Było bardzo blisko utraty wszystkiego – prawdopodobnie o wiele bliżej, niż ktokolwiek z czytających może sobie wyobrazić. Ale jeśli stałoby się to najbardziej ekstremalne, jestem pewny, że mógłbym zadzwonić do naszej basistki (Vanji Slajh – przyp. red.), a ona zadbałaby o mnie najlepiej, jak to tylko możliwe. I to jest główna różnica między Triptykon, a Celtic Frost. Pod koniec Celtic Frost, czasami miałem uczucie, że gdybym leżał i krwawił na ziemi, to ktoś wpakowałby mi nóż w plecy. Ale w Triptykon jest przeciwnie.
Cały wywiad możecie przeczytać pod tym linkiem.
